facebook instagram youtube
  • Strona Główna
  • Stylizacje
  • Kosmetyki
  • Gotowanie
  • Podróże
  • BARWNE TRAVEL

Barwne Stylizacje


Dzień dobry wszystkim! W dniu dzisiejszym mam dla Was coś naprawdę specjalnego. Mianowicie chciałam Wam przedstawić jedną z młodych, a co najważniejsze polskich firm kosmetycznych. Miobel to marka tworząca produkty z ogromną pasją i jak się miałam okazję przekonać o najwyższej jakości. Do tego miłe i profesjonalne podejście do klienta, a w ten sposób dostajemy przepis na prawdziwy sukces. Skoro wiemy już z kim mamy do czynienia zapraszam Was na moją recenzję kosmetyków, które miałam okazję skrupulatnie przetestować. 


TONIK RÓŻA Z MALINĄ
<KLIK>

Trzeba przede wszystkim przyznać, że tonik ma cudowny zapach, a jego smaki bardzo przypadły mi do gustu. Jak w każdym tego typu kosmetyku korzyści zaczęły pojawiać się wraz z regularnym stosowaniem. Przede wszystkim duże odświeżenie skóry, ale i nawilżenie. W moim przypadku świetnie poradził sobie z różnego rodzaju zaczerwieniami oraz podrażnieniami, co dla mnie jest bardzo istotne w kontekście stosowania toników. Jest bardzo wydajny, a przy tym w sam raz poradził sobie z moją cerą mieszaną. Warto cierpliwie i regularnie korzystać z dóbr tego produktu, bo efekty zadowolą nawet tych najbardziej wymagających. 


LEKKI KREM NAWILŻAJĄCY
<KLIK>

Kolejny produkt, który z pewnością podpasuje tym "wymagającym". Skóra wyraźnie stała się lepiej odżywiona, zniknęły delikatne zmarszczki i zaczerwienienia. Zauważyłam również, że w ciągu dnia moja twarz przestała się wysuszać i jest bardziej jędrna i elastyczna. Dzięki temu mogę powiedzieć, że trzyma świeżość nawet po całym dniu pracy. Co ważne spokojnie można stosować go jako bazę pod makijaż i z pewnością jest to produkt godny polecenia. 

LEKKI KREM NORMALIZUJĄCY
<KLIK>

To ostatni z tej serii produktów, ale z pewnością nie najmniej istotny w całej pielęgnacji. Jako, że moją cerę śmiało można nazwać mieszaną to tego typu produkty były mi od zawsze bliskie. Kluczową dla mnie kwestią było zmniejszenie wydzielanego sebum i muszę przyznać, że w tej sprawie krem od Miobel spisał się na medal. Na pewno nie było bez znaczenia użycie aloesu przy jego produkcji, bo tego typu kosmetyki od zawsze genialnie się u mnie sprawdzały. Jeśli macie podobne odczucia na temat swojej skóry, to będzie produkt jak najbardziej dla Was.


Podsumowując cały zestaw został wykonany z dbałością o najmniejsze szczegóły. Rozpoczynając od bardzo estetycznych, szklanych opakowań, a kończąc na tym co najważniejsze czyli jakościowej zawartości w środku. Z pewnością warto całą pielęgnację stosować regularnie i cierpliwie wtedy efekty najmocniej nas zadowolą, a jeśli macie ochotę trochę bardziej zagłębić się w szczegóły to odsyłam Was do MioBlog, który znajdziecie na stronie marki. Znajdziecie tam ciekawe i bardzo wartościowe posty na tematy związane z kosmetykami. Dajcie znać czy słyszeliście kiedyś już o tej firmie? ;)



 

18:29 4 Comments


Dzień dobry moi Drodzy, dawno nie było tutaj nowinek kosmetycznych, dlatego cieszę się, że dziś do nich wracam i od razu z przytupem! Miałam okazję przetestować prawdziwe hity Instagrama czyli markę Banana Beauty! Czy ich produkty naprawdę są tak dobre, jak o nich się mówi? Jak długo pomadki utrzymują się na ustach oraz czy warte są swojej ceny? A także, co można powiedzieć o innych produktach z ich asortymentu! To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w dzisiejszym poście, który został poprzedzony testowaniem produktów na własnej skórze przez ostatnie dni i tygodnie. W sytuacjach totalnie zróżnicowanych, mniej lub bardziej codziennych, które niewątpliwe będą częścią życia każdej z Was, tak więc zapraszam!

Na początku należałoby napisać, co dokładnie udało mi się przetestować. Zdecydowałam się na pomadki matowe oraz tusze do rzęs, o których słyszałam mnóstwo świetnych opinii. Postanowiłam od razu rzucić te produkty na głęboką wodę, bo stworzyłam nimi makijaż do stylizacji – czyli mocny i trwały make up, który musi być dobrze widoczny na zdjęciach, które nie zawsze przedstawiają w pełni obraz faktyczny, dlatego pamiętajcie o tym, że jeśli chcecie, aby makijaż w takich sesjach był bardziej widoczny musicie go zdecydowanie wzmocnić. Użyłam odcienia Nananaked oraz tuszu No Limitsss. Jak Wam się podoba efekt?


To był bardzo intensywny dzień, bo prosto ze zdjęć wybrałam się w odwiedziny do mojej rodziny i efekt oceniłam późnym popołudniem. Trzeba przyznać, że trwałość zarówno tuszu i pomadki była imponująca. Zdziwiłam się nawet, że pomadka nadal jest na ustach, a tusz nawet w małej kropce się nie osypał, co bardzo często mi się wcześniej zdarzało.




Zdecydowałam się na drugą próbę dla odcienia Nananaked tym razem w warunkach domowych, w których przychodzi nam spędzać teraz większość codziennego czasu. U mnie zajęcia online czasami trwają prawie caaały dzień, a że kamerki często muszą być włączone to delikatny, subtelny makijaż jest jak najbardziej wskazany. W tych warunkach pomadka również była niezniszczalna! Pomimo hektolitrów wypitej herbaty, a także trzymania rąk na brodzie, gdzie mimowolnie dotykam nimi ust. Dużo też mówiłam i to pokazało mi, że pomadki naprawdę dobrze sprawują się w różnych temperaturach, zarówno w pomieszczeniach jak i na zewnątrz.



Czym by były próby pomadki bez prób jedzeniowych? No właśnie! Niestety już nie udało mi się załapać do kawiarni, ale nie przeszkodziło to w zrobieniu sobie pysznej kawki w zaciszu domowym. Kawa u mnie jest wręcz jak rytuał, a ja uwielbiam celebrować ten moment, który zazwyczaj jest chwilą wytchnienia w przepełnionym obowiązkami dniu. Dodatkowo jest to rozkosz z dużą ilością mleka i pianki, do których mam ogromną słabość ;) Co na to moja pomadka? Również tę próbę przeszła pomyślnie! Myślałam już, że przy wilgotnych ustach kolor nie będzie taki sam, ale po wyschnięciu odcień był wciąż identyczny, co jak na pomadkę jest ważnym aspektem.




Na dokładniejsze sprawdzenie wybrałam kolejny kolor do stylizacji – Oh-la-licious oraz tusz Volume Up!. Tym razem był to bardziej wyrazisty różowy kolor w porównaniu z bardzo neutralnym Nananaked, a dla idealnego podkreślenia skorzystałam jeszcze z konturówki o tej samej nazwie. Ten kolor na zdjęciach jest jeszcze bardziej efektowny, a co do trwałości nie ma do czego się przyczepić, a co więcej jest za co chwalić. Podoba mi się również szeroka gama barw, która była w moim zestawie Półmatowej kolekcji. Od ciemnych brązowo-różowych barw, po te bardzo intensywne różowe. Jeśli chodzi o tusz to warto zwrócić uwagę innowacyjną szczoteczkę w kształcie klepsydry, która jeszcze bardziej ułatwia nakładanie i świetnie dodaje objętości. Jeśli chodzi o tusze to zdecydowałam się na Zestaw Work it, w którym znajdziecie 3 maskary, dające efekty pełnych i wydłużonych rzęs. 



Podsumowując moje przygody z firmą Banana Beauty, to jeśli szukacie czegoś o naprawdę wysokiej jakości, co będzie towarzyszyło Wam na twarzy przez cały dzień to są to produkty zdecydowanie dla Was. Ceny są bardzo proporcjonalne do jakości. A propos ceny – choć nie należy do najniższych to mam dla Was świetną wiadomość. Z kodem KASIA30 macie 30% zniżki na wszystkie produkty! Dajcie znać, czy macie jakieś swoje doświadczenia z tą firmą oraz co Wy cenicie sobie najbardziej jeśli chodzi o pomadki i tusze? Do usłyszenia już niedługo ;)



14:25 21 Comments

Witajcie moi drodzy! Choć okazji, żeby się malować w ostatnim czasie jest na pewno mniej. To jednak wiele osób wciąż normalnie pracuje, a w takich sytuacjach make up staje się niezbędnym dodatkiem. Ale nawet w domu można trafić na videokonferencje lub po prostu od czasu do czasu każda z nas lubi troszkę się pomalować, prawda? Pytanie dziś jest proste choć wcale nie do końca, czyli jak dobrać idealna szminkę w zależności od okazji? Pewnie wiele z Was zadaje sobie to pytanie idąc do pracy, na imprezę, czy na uczelnie. Zacznijmy od tych codziennych sytuacji, ponieważ jest ich zdecydowanie najwięcej :)

SZMINKA NA CO DZIEŃ 

Zdecydowanie moim ulubionym kolorem w codziennych stylizacjach, czy sytuacjach są wszelkiego rodzaju odcienie nude. Ja szczególnie uwielbiam moje, dwie pomadki od Bell Hypoalergenic, a dokładnie odcienie 03 z kolekcji kremowej i 04 z kolekcji matowej. Praca, uczelnia, zwykłe wyjście na kawę z przyjaciółką? Nie pożałujesz wybierając nudziaki! Będziesz subtelna, ale świetnie podkreślisz swoje usta - dzięki temu makijaż będzie pełniejszy i bardziej wyrazisty.

SZMINKA NA RANDKĘ

Kto pamięta bajki z księżniczkami, których opis zawsze mówił o różowych ustach, gdy przystojny książę tracił dla nich głowę z miłości? Dlatego ja uważam, że najlepszym rozwiązaniem na romantyczną randkę będzie róż! Ja używam matowej fuksji z Avon o nazwie 'Statment" oraz odcienia 150 z Yves Rocher. Te odcienie sprawią, że uwydatnimy swoją kobiecość i dzięki temu skupiamy na sobie całą uwagę swojego partnera. Z pewnością może on wtedy liczyć na zazdrosne spojrzenia z innych części restauracji.

SZMINKA NA SPECJALNE OKAZJE

Spotkanie biznesowe, wieczorny bal, a może uroczysta kolacja? Zdecydowanie Twój wybór powinien paść na czerwień! Ten kolor podkreśli naszą kobiecą dojrzałość, pokaże zdecydowanie, a to wszystko z ogromną dozą klasy i elegancji. Jeśli chodzi o moje ulubione odcienie to jest to matowa pomadka w płynie od Pixi Beauty o nazwie 'Berry Beauty' oraz matowa szminka od Yves Rocher numer 153. 


A Jakie są Wasze wybory na takie okazje? Lubicie stosować szminki i pomadki, czy raczej unikacie ich w swoich makijażach? A jeśli już to stawiacie na mat, czy lubicie błyszczeć? Dajcie znać w komentarzach, a ja mam nadzieję, że moje rady pomogą Wam pozbyć się wątpliwości, podczas kolejnej okazji na szminkę! ;)


12:02 8 Comments

Witajcie kochanie w tych nie do końca łatwych czasach. Choć życie na ulicach toczy się dalej to jednak czuć w powietrzu, że nie do końca jest tak jak zawsze. Mam tylko nadzieję, że odpowiedzialnie podchodzicie do sytuacji i dbacie o siebie i o swoich najbliższych. Wierzę, że sytuacja wyjaśni się w ciągu najbliższych dni lub tygodni i wszystko wróci do normy, a przypadki zachorowań będą naprawdę sporadyczne. Skoro więc ostatnimi czasy tak dużo mówi się o higienie to ja postanowiłam podchwycić ten temat. I choć nie zamierzam pouczać nikogo w kwestii podstawowych czynności to chciałabym Wam przedstawić pewną mleczną kuracje, którą mam okazję testować od pewnego czasu. Jest to dosyć ciekawy zakres produktów dlatego mam nadzieję, że chętnie ze mną się wybierzecie na tą małą, ale jakże konkretną recenzje nowości od Pixi Beauty!


#1 HYDRATING MILKY PEEL

Na sam początek wybrałam peeling, który jest na tyle delikatny, że można go używać nawet codziennie. U mnie świetnie sobie poradził z oczyszczeniem skóry, a podobno można go również stosować do cery bardzo wrażliwej i skorej do podrażnień. Wszystko to zasługa kojącego i nawilżającego ekstraktu z kokosa, który nie dość, że ma świetne działanie to jeszcze nadaje cudownego, orzeźwiającego aromatu. Nie będzie to najmocniejszy peeling z jakim mieliście do czynienia, ale na pewno idealnie odnajdzie się w codziennej pielęgnacji i doskonale rozjaśni Waszą cerę. Cena to 135 zł za 80 ml, za którą stoi naprawdę doskonała jakość. 


#2 HYDRATING MILKY CLEANSER

Kolejny produkt, którego ogromną zaletą jest działanie kojące. Cała seria ma w sobie niezwykłe możliwości i dzięki stosowaniu jej naprawdę czuję dużą różnicę jeśli chodzi o regenerację po całym dniu wrażeń. Tym razem mowa o żelu oczyszczającym z kokosa, probiotyków oraz korzeni białej wierzby. Dla mnie to idealny wstęp do dalszej pielęgnacji i znowu warto podkreślić, że jest idealnym produktem dla osób z bardzo wrażliwą skórą. Cena to 99 zł za opakowanie 135 ml. 


#3 MILKY TONIC

Mleczny, nawilżający tonik bezalkoholowy, który najbardziej zachwycił mnie swoim delikatnym zapachem. Stworzony z ekstraktu z owsa i wzbogacony mleczkiem Jojoba jest myślę jednym z najlepszych produktów jeśli chodzi o toniki. Tym bardziej, że Pixi od zawsze słynie z doskonałych, aromatycznych toników, ale przyznam szczerze, że tak cudnie pachnącego nie zdarzyło mi się jeszcze stosować, zdecydowanie polecam! Cena to 99 zł za 250 ml buteleczkę. 


#4 HYDRATING MILKY MAKEUP REMOVER

Tym razem mamy coś dla chcących szybko i skutecznie pozbyć się makijażu. Naprawdę nie spodziewałam się, że sam proces będzie trwał tak szybko i to jest ogromny plus tego produktu. Co do składników to klasycznie w tej serii jest to kokos, owies, probiotyki oraz co ciekawe wyciąg z cynamonu, który ma super działanie przeciwzapalne. Cena to 115 zł za 150 ml.


#5 HYDRATING MILKY LOTION

Nawilżający mleczny balsam to coś co ukoi nie tylko Waszą twarz, ale i całe ciało. Doskonale nawilża oraz zmiękcza skórę nawet przy niewielkiej ilości. Jest to zasługa dodatków w postaci masła Shea oraz ekstraktowi z nasion kakao. Przyjemny w użyciu, a co najważniejsze nie trzeba go dużo używać, aby osiągnąć znakomite efekty! Cena to 115 zł za 135 ml produktu. 


#6 HYDRATING MILKY SERUM

I na koniec zostawiłam dla Was mój ulubiony produkt z tej serii, czyli mleczne serum! Jestem fanką blasku jakie zostawia po sobie, a przy tym wystarczy użyć tylko dwóch kropelek, żeby uzyskać finalny efekt. Ekstrakt z kwiatu róży dodaje mu przyjemnego zapachu, a witaminy C i E odżywiają i leczą. Jest to zdecydowanie mój ulubieniec całej mlecznej serii od Pixi! Cena to 120 zł za 30 ml. 

Zdecydowanie możliwość testowania tej serii jest dla mnie bardzo przyjemnym doświadczeniem, ponieważ jest ona czymś zupełnie innym na tle standardowej gamy produktów. Dobrze od czasu do czasu wprowadzić pewne ożywienie pielęgnacji na swoją skórę, co może wiązać się tylko z pozytywnymi zmianami! Tak jak zauważyliście pewnie w tytule, jest to mój pierwszy post na blogu, w którym zdecydowałam się na zdjęcia telefonem. Jestem bardzo ciekawa jak w porównaniu do innych postów odbieracie te dzisiejsze foty? Iphone vs lustrzanka, co bardziej do Was przemawia? A może nie dostrzegacie żadnej różnicy? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! ;)
20:12 12 Comments

Cześć kochane! Czy wy też jesteście w ciągłym poszukiwaniu swojego ulubionego podkładu? Ja już dawno porzuciłam plan wybrania jednego ulubieńca i zebrałam mini kolekcje moich, które wspierają mnie w różnych okazjach.

PODKŁAD NA CO DZIEŃ 


Zacznijmy od podkładu, którego używam praktycznie każdego dnia, gdy stwierdzam, że minimalistyczny make up na uczelnie tym razem nie wystarczy :). Jest to pewnie większości z Was znany FIT me! od Maybelline. Co prawda jest on do cery normalnej i tłustej, ale ja gdy miałam problemy z przesuszeniami nie zauważyłam, aby pogarszał sytuacje. Jest lekki, jego konsystencja jest dość płynna, krycie nie jest zbyt duże, ale moim zdaniem dla wyrównania kolorytu oraz pokrycia lekkich niedoskonałości jest idealny :) Czyli taki, którego najlepiej używać na co dzień :) Jeśli chodzi o trwałość to bez problemu wytrzyma np. 8 godzin pracy, czy szkoły w świetnym stanie. Dodatkowym atutem jest ogromna gama kolorystyczna i z pewnością każda z Was dobierze swój odcień.

PODKŁAD CODZIENNY DO ZADAŃ SPECJALNYCH


Nasza cera nie zawsze ma w planach wyglądanie dobrze i lubi nam płatać figle w postaci wyprysków itp. Dlatego mam dla Was codzienny podkład, który sprawdzi się idealnie w "bad face day". Jest to Lirene City Matt. Posiada on kremową konsystencje, z dobrym kryciem. Plusem jest duża gama żółtych odcieni więc z doborem koloru nie powinno być problemu. Uwielbiam w nim lekkość i właśnie tą kremową konsystencję. Nakładając ten podkład czuję się jakbym smarowała twarz ulubionym kremem. W dodatku wytrzymuje bardzo długo i z pewnością wytrzyma od rana do wieczora na waszej twarzy. 

PODKŁAD CODZIENNY DO CERY WRAŻLIWEJ


Innymi problemami, z którymi może zmagać się nasza cera są na przykład przesuszenia, uczulenia, albo wrażliwość na różne substancje zawarte w podkładach. Dlatego warto zaopatrzyć się w podkład  na takie trudne sytuacje. Ja w swojej szufladzie mam Bell Hypoalergenic Perfect Skin. Najlepsze jest w nim to, że świetnie się sprawdza na twarzy bez wyżej wymienionych problemów. Jest lekki, ma bardzo płynną konsystencje. Posiada średnie krycie dzięki czemu będzie idealny na wieczorne wyjście. Fajnie się też utrzymuje i ogromny plusem jest to, że nie zbiera się np. pod oczami. Więc jeśli macie cerę wrażliwą albo skłonną do takich sytuacji to wybór dal Was. :)

PODKŁAD NA SPECJALNE OKAZJE


Pomimo tego, że dużo się mówi o tym podkładzie jako średnio kryjącym lub podkładzie na co dzień, jest on moim zdaniem podkładem do zadań specjalnych. A mowa o Even better glow od Clinique. Jak mam bardzo ważną rzecz lub wiem, że będę miała robione zdjęcia (aparat bardzo 'zjada' makijaż) to wtedy go używam. Dla mnie ma on świetne krycie i zdecydowanie nie jest podkładem na co dzień nawet pomimo tego, że nie czuć jego 'ciężkości' to warto jednak dbać o kondycję naszej skóry. ;) Ogromną zaletą tego podkładu jest SPF 15. A jak pisałam już kiedyś, zawsze nawet w zimie powinnyśmy chronić naszą cerę przed promieniami UV. Dodatkowo podkład świetnie się wtapia w twarz dzięki czemu nie uzyskujemy efektu 'maski'. 


A Wy dziewczyny, znacie te podkłady?
To właśnie była moja top czwórka jeśli chodzi o świat podkładów, mam nadzieję, że recenzje Wam się spodobały i czekam na Waszych ulubieńców w komentarzach! :) 


10:26 13 Comments

Witajcie kochani w ten niedzielny wieczór. Choć pogoda w maju nas nie rozpieszczała to jednak wraz z ostatnimi dniami coraz więcej słońca zagościło na naszym niebie. Mam nadzieję, że cieszy Was to równie mocno jak mnie, bo dosyć mam tej szarości, kurtek i parasoli. Tak jak ostatnio mogliście przeczytać o niezliczonych zaletach sukienek <LINK> tak teraz przyszedł czas na kolejny post z kosmetycznej serii. A skoro wszyscy teraz szukamy sposobów jak zabłysnąć w słonecznych promieniach to chciałabym przedstawić Wam set rozświetlający od Pixi Beauty.

Na pierwszy ogień wybrałam krem nawilżająco rozświetlający w sztyfice On The Glow, którego co ciekawe można używać także na włosy. Świetnie się wchłania i utrzymuje skórę nawilżoną przez długi czas. W dodatku dzięki poręcznemu opakowaniu idealnie nadaje się w podróż, gdzie nawet przy najtrudniejszych warunkach pogodowych pomoże nam zadbać o świetny wygląd naszej cery.

Kolejnym produktem jest świetnie znany Glow Tonic, który nie dość, że oczyszcza i złuszcza skórę to pozostawia ją gładszą i jaśniejszą. To produkt, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce, a brak alkoholu w składzie sprawia, że jest świetny nawet dla tych bardzo delikatnych skór i nie pozostawia zaczerwienień.


Glow Tonic Serum, czyli serum rozświetlające, którego wystarczą 2-3 krople zastosowane przed kremem nawilżającym. Najważniejsze zastosowanie to zmiękczenie naskórka, a także przywrócenie blasku skórze. Stosując go w codziennej pielęgnacji już po krótkim czasie uzyskamy efekt o wiele lepiej odżywionej cery.


Ostatnio sięgnełam również po pHenomenal Gel, którego zadaniem jest zrównoważenie ph skóry. Żel działa kojąco i świetnie neutralizuje. Niewielka ilość każdego dnia sprawiła, że znacząco zmniejszyła się liczba niedoskonałości na mojej twarzy, a także wszelkiego rodzaju podrażnień, dlatego sądzę, że to produkt godny polecenia każdemu.

Na koniec zostawiłam mój ulubiony produkt z tej serii, czyli Glow Tonic Cleansing Gel. To rozświetlający i tonizujący żel do mycia twarzy. Zawarty w nim Żeń - szeń świetnie energetyzuje i poprawia krążenie, dlatego zaraz po umyciu można poczuć takie przyjemne orzeźwienie, które bardzo polubiłam. Wystarczy dokładnie wmasować go przez 30 sekund omijając okolicę oczu po czym dokładnie zmyć. Co najważniejsze stosując taki rytuał już po kilku dniach zauważyłam, że moja skóra jest zdecydowanie bardziej nawilżona, a cera stała się o wiele bardziej rozświetlona.

To moje 5 produktów, które sprawią, że zabłyśniecie w te czerwcowe miejmy nadzieje piękne dni! Też macie swoje rytuały pielęgnacji? Stosujecie produkty od Pixi Beauty? Dajcie znać w komentarzach! ;)
22:16 8 Comments

Często zastanawiamy się jakie kosmetyki zabrać ze sobą w podróż. Z jednej strony to tylko kilka dni i przecież nie będziemy potrzebować całej kosmetyczki produktów, ale jak przyjdzie, co do czego chcielibyśmy zabrać ze sobą dużo więcej. Sięgamy wtedy po sprawdzone, nieduże kosmetyki, które utrzymają naszą skórę w dobrej kondycji niezależnie od temperatury i klimatu. Chciałabym podzielić się z Wami moimi wyborami, które najchętniej zabieram ze sobą w moje podróże ;)

OCZYSZCZAJĄCA GĄBKA DO TWARZY
Podstawowa sprawa to dbałość o czystość naszej skóry. Wszystkich pyłów, czy kurzów zbierających się na naszej skórze przez cały dzień możemy łatwo pozbyć się stosując naturalną gąbkę z korzeniem konjac od HelloBody. Nadaje się świetnie zarówno rano jak i wieczorem, a jej struktura delikatnie oczyszcza i złuszcza skórę na twarzy. Świetnie przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji, a przy tym zajmuje naprawdę niewiele miejsca w naszej podręcznej kosmetyczce. Zastępuje również peelingi oraz maski oczyszczające, które spokojnie możemy zostawić w domu.

NAWILŻAJĄCA MASKA DO TWARZY NA NOC
Klimatyzowane powietrze w samolotach bardzo wysusza skórę podczas lotu, dlatego moja twarz potrzebuje dodatkowego nawilżenia. Dlatego warto zaopatrzyć się w maski lub kremy nawilżające. Ja przedstawiam Wam idealne rozwiązanie problemu suchej skóry, czyli maskę na noc Aloe Sleep od HelloBody. Wystarczy rozprowadzić ją przed snem na twarzy, a rano możemy obudzić się z doskonale nawilżoną i promienną skórą. Świetnie zatrzymuje wilgoć, aby zapobiec utracie wody przez skórę. Proste rozwiązanie na świeżą cerę przez cały wyjazd.

ROZŚWIETLAJĄCY BALSAM DO TWARZY NA DZIEŃ
Moje wyjazdy to każdego dnia mnóstwo zdjęć. Żeby moja skóra wyglądała na nich jak najlepiej oprócz codziennego makijażu warto o nią zadbać dodatkowo. Dlatego wybieram lekki krem odświeżający cerę Aloe Light również od HelloBody. Zawarty w nim aloes i kwas hialuronowy zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia, a także świeży i orzeźwiający zapach. Trwa to dosłownie chwilę, a mam pewność, że moja skóra będzie wyglądać świetnie na zdjęciach niezależnie od warunków. 

Jeśli do tej pory nie macie swojego wyjazdowego zestawu, a zależy Wam aby miejsce w bagażu przeznaczyć na różne innego rodzaju przyjemności to serdecznie polecam Wam mój zestaw. Tym bardziej, że już teraz macie możliwość zakupienia tych produktów z 20% rabatem! Wystarczy tylko użyć kodu "kasiakozak20" i możecie cieszyć się świeżą i promienną skórą niezależnie od kierunku Waszej podróży! Dajcie znać, czy też macie swoje sprawdzone produkty na podróż i czy korzystacie z produktów od HelloBody ;)

21:47 7 Comments

Często pytacie mnie o to jak dbam o kondycję mojej cery oraz z jakimi problemami borykam się na co dzień. Dlatego z chęcią pokażę Wam kilka produktów, które w ostatnim czasie stały się nieodłączną częścią mojej pielęgnacji, zapraszam! ;)

Czy też macie momenty, gdy Wasza skóra staje się jak papier? Jest sucha, mało elastyczna i zmęczona? Ja niestety mam tak coraz częściej. Dużo pracy, nauki oraz niewystarczająca ilość snu. Jednak chyba u każdej z nas są takie chwile, gdy po prostu nasza cera potrzebuje nawilżenia! Ale nie byle jakiego, wręcz ogromnego i wyjątkowo tłustego. I wcale nie chodzi tutaj o słodziutkie pączki, a o olejek różany od Pixi Beauty. Ja wraz z z nadejściem pory przejściowej przechodziłam spory kryzys jeśli chodzi o jakość mojej skóry. Po zimie była ona wręcz skrajnie wysuszona. Próbowałam mojej normalnej pielęgnacji, ale niestety nie przynosiła zadowalających efektów. Tu potrzeba mocnego działania tu i teraz, więc sięgnęłam po olejek i voila! W końcu nie było widać suchych skórek, a twarz wyglądała żywo i nabrała kolorytu. A jeśli sądzicie, że Was to nie dotyczy, ponieważ macie tłustą cerę. To czy wiecie, że wydzielanie nadmiaru sebum bierze się również z braku nawilżania skóry? Dlatego tym bardziej jest to idealna opcja dla wszystkich niezależnie od rodzaju cery.

Gdy pierwszy krok powrotu do formy został wykonany sięgnęłam po mój ulubiony produkt do twarzy - peeling. Jest on dość lekki ale jednocześnie dokładnie oczyszcza skórę. Łatwy do nałożenia, trzymamy go kilka minut, a następnie z odrobiną wody rozcieramy wedle potrzeby. Wtedy naprawdę już po jednym zastosowaniu zobaczymy wyraźne efekty i dokładnie odczujemy jego rozświetlające i odbudowujące działanie. Dzięki naturalnym enzymom pozbędziemy się martwych komórek, a gładkość zadowoli nawet sceptyków tego rodzaju produktów. Jednocześnie nasza cera wyraźnie się rozpromieni, ożywi i wyrówna!

Jako, że jednym z moich największych problemów są niekończące się worki pod oczami. Ciężko walczę z tym faktem i próbuję coraz to nowszych sposobów na pozbycie się niedoskonałości w tych sektorach. Dlatego sięgnęłam po paski pod oczy od Pixi. Czy po użyciu tych pasków zauważyłam coś nowego? Niestety nie widać znaczącej poprawy, ale przynajmniej strefa przy oku lepiej trzyma makijaż, jest bardziej energiczna, a używanie ich sprawiło, że korektor się nie 'ciastkuje' w tym miejscu, co jest dla mnie ogromnym plusem.

Jeśli pytacie, czy warto kupić olejek i peeling? Odpowiem zdecydowanie tak! Ale czy warto kupić płatki? Uważam, że jeśli nie macie ogromnego problemu z workami pod oczami to śmiało, na pewno pomogą. Ale jeśli jest to mocny problem tak jak w moim przypadku to jedynie złagodzą odczuwanie skutków.  Produkty Pixi oprócz ładnych pojemników trzymają dobrą jakość i nie zawodzą swoich klientów. Więc jeśli jeszcze wahałyście się, czy warto po nie sięgnąć spokojnie możecie dać im szanse i przekonać się na własnej skórze, co do efektów ich działania! ;) Jeśli macie swoje doświadczenia z tymi kosmetykami podzielcie się nimi ze mną w komentarzach i dajcie znać jak podobał Wam się post, pozdrawiam ;)


10:26 5 Comments
Older Posts

About me

About Me


Cześć, jestem Kasia i zapraszam Cię do mojego świata pełnego barwnych podróży, modowych stylizacji i całego życia! Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej

Follow Us

Labels

Barwne Stylizacje Barwne poarady barwne gotowanie barwne jedzenie barwne kosmetyki barwne podóże

recent posts

Blog Archive

  • ▼  2026 (6)
    • ▼  lip 2026 (2)
      • Food guide - północ Chorwacji
      • Girls trip to Venice!
    • ►  cze 2026 (1)
    • ►  mar 2026 (2)
    • ►  lut 2026 (1)
  • ►  2025 (14)
    • ►  paź 2025 (1)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (4)
    • ►  lip 2025 (2)
    • ►  cze 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (2)
    • ►  lut 2025 (1)
    • ►  sty 2025 (2)
  • ►  2024 (8)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  wrz 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (2)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  kwi 2024 (1)
    • ►  mar 2024 (2)
  • ►  2023 (11)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  wrz 2023 (1)
    • ►  lip 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (1)
    • ►  lut 2023 (1)
    • ►  sty 2023 (5)
  • ►  2022 (30)
    • ►  gru 2022 (1)
    • ►  lis 2022 (1)
    • ►  paź 2022 (1)
    • ►  wrz 2022 (2)
    • ►  sie 2022 (3)
    • ►  lip 2022 (2)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (4)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (3)
    • ►  sty 2022 (4)
  • ►  2021 (54)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (1)
    • ►  paź 2021 (2)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (6)
    • ►  lip 2021 (5)
    • ►  cze 2021 (4)
    • ►  maj 2021 (8)
    • ►  kwi 2021 (7)
    • ►  mar 2021 (5)
    • ►  lut 2021 (4)
    • ►  sty 2021 (7)
  • ►  2020 (86)
    • ►  gru 2020 (6)
    • ►  lis 2020 (5)
    • ►  paź 2020 (5)
    • ►  wrz 2020 (5)
    • ►  sie 2020 (8)
    • ►  lip 2020 (8)
    • ►  cze 2020 (8)
    • ►  maj 2020 (9)
    • ►  kwi 2020 (9)
    • ►  mar 2020 (8)
    • ►  lut 2020 (8)
    • ►  sty 2020 (7)
  • ►  2019 (92)
    • ►  gru 2019 (10)
    • ►  lis 2019 (6)
    • ►  paź 2019 (9)
    • ►  wrz 2019 (8)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (6)
    • ►  maj 2019 (8)
    • ►  kwi 2019 (9)
    • ►  mar 2019 (9)
    • ►  lut 2019 (7)
    • ►  sty 2019 (5)
  • ►  2018 (76)
    • ►  gru 2018 (7)
    • ►  lis 2018 (7)
    • ►  paź 2018 (6)
    • ►  wrz 2018 (6)
    • ►  sie 2018 (5)
    • ►  lip 2018 (5)
    • ►  cze 2018 (6)
    • ►  maj 2018 (6)
    • ►  kwi 2018 (5)
    • ►  mar 2018 (8)
    • ►  lut 2018 (7)
    • ►  sty 2018 (8)
  • ►  2017 (105)
    • ►  gru 2017 (7)
    • ►  lis 2017 (7)
    • ►  paź 2017 (12)
    • ►  wrz 2017 (12)
    • ►  sie 2017 (13)
    • ►  lip 2017 (10)
    • ►  cze 2017 (9)
    • ►  maj 2017 (6)
    • ►  kwi 2017 (8)
    • ►  mar 2017 (8)
    • ►  lut 2017 (7)
    • ►  sty 2017 (6)
  • ►  2016 (90)
    • ►  gru 2016 (6)
    • ►  lis 2016 (9)
    • ►  paź 2016 (9)
    • ►  wrz 2016 (8)
    • ►  sie 2016 (9)
    • ►  lip 2016 (9)
    • ►  cze 2016 (6)
    • ►  maj 2016 (8)
    • ►  kwi 2016 (6)
    • ►  mar 2016 (8)
    • ►  lut 2016 (8)
    • ►  sty 2016 (4)
  • ►  2015 (69)
    • ►  gru 2015 (4)
    • ►  lis 2015 (4)
    • ►  paź 2015 (6)
    • ►  wrz 2015 (4)
    • ►  sie 2015 (9)
    • ►  lip 2015 (7)
    • ►  cze 2015 (4)
    • ►  maj 2015 (6)
    • ►  kwi 2015 (7)
    • ►  mar 2015 (7)
    • ►  lut 2015 (5)
    • ►  sty 2015 (6)
  • ►  2014 (30)
    • ►  gru 2014 (2)
    • ►  lis 2014 (4)
    • ►  paź 2014 (6)
    • ►  wrz 2014 (1)
    • ►  sie 2014 (3)
    • ►  lip 2014 (3)
    • ►  cze 2014 (6)
    • ►  maj 2014 (2)
    • ►  mar 2014 (1)
    • ►  lut 2014 (1)
    • ►  sty 2014 (1)
  • ►  2013 (6)
    • ►  gru 2013 (2)
    • ►  sie 2013 (1)
    • ►  lip 2013 (1)
    • ►  kwi 2013 (1)
    • ►  mar 2013 (1)
  • ►  2012 (4)
    • ►  sie 2012 (2)
    • ►  lip 2012 (1)
    • ►  kwi 2012 (1)

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwatorzy

Created with by ThemeXpose