Dzień dobry wszystkim! Troszkę zmieniamy kierunki i przenosimy się zdecydowanie bliżej Polski. Tym razem przenosimy się do jakże bliskiej polskim turystom Chorwacji. Było to nasze drugie doświadczenie w tym pięknym, wyrazistym kraju, ale tym razem wybraliśmy się w okolice Zadaru, gdzie dolecieliśmy samolotem praktycznie w godzinkę. Powiem Wam szczerze, że bardzo doceniam sobie komfort takiej podróży, tym bardziej że na miejscu całkiem sprawnie udało nam się wypożyczyć samochód. No więc sprawdźmy czy długi weekend w Chorwacji to był dobry pomysł!
Dzień dobry wszystkim! Jeśli uważnie śledzicie serię Barwny Honeymoon to wiecie, że w ramach naszego miesiąca miodowego dwa tygodnie spędziliśmy na indonezyjskiej wyspie - Bali. Mimo, że do największych wysp dużo jej brakuje to jestem pewna, że praktycznie każdy z Was choć raz o niej usłyszał, a my postanowiliśmy bezpośrednio rozprawić się z legendarnymi zdjęciami i filmikami z instagrama i na własne oczy ocenić, czy jest to rzeczywiście tak magiczne i wyjątkowe miejsce. Czy było warto? Zdecydowanie! Ponieważ tylko będąc tam można poczuć ten azjatycki klimat i przekonać się o wszystkich wadach i zaletach wyspy.
Dwa światy
Skąd wzięła się popularność Bali? Oczywiście ze względu na wyjątkową przyrodę połączoną z azjatycką taniością. To właśnie ceny przyciągają tutaj najbogatszych inwestorów z całego świata, którzy w otoczeniu natury tworzą najnowsze hotele, restauracje i miejsca rozrywki. Czy to źle? Nie nam to oceniać, wielu lokalnych ludzi dalej żyje w biedzie, ale wielu z nich dzięki nowej infrastrukturze razem z pracą znalazło szansę na lepsze życie. Indonezja to jeden z najludniejszych krajów świata, a przeludnienie w dużych ośrodkach doskonale widać w Denpasar (stolica Wyspy) gdzie na niewielkiej przestrzeni żyje kilka milionów ludzi (razem z pobliskimi dzielnicami tworzącymi jedno wielkie miasto). Tysiące skuterów na drogach, jeden wielki korek w pobliżu najbardziej turystycznych miejsc. Niech podsumowaniem będzie nasza podróż taksówkę, gdzie 10 km trasy pokonaliśmy przez ponad 2h. Od tamtej pory poruszaliśmy się już tylko skuterami, którymi na Bali porusza się każdy. Ceny paliwa są bardzo niskie, co powoduje, że zjechaliśmy na naszym skuterze praktycznie całą wyspę.
Cena, gra rolę
Podobne odczucie mieliśmy w Meksyku, gdzie w Tulum widzieliśmy ogromne grupy imprezujących amerykanów, dla których meksykańskie ceny w połączeniu z wybrzeżem Morza Karaibskiego były zachętą do niekończącej się zabawy. Podobnie na Bali, gdzie napływają ogromne ilości turystów nie tylko ze Stanów, czy Europy, ale również Chin i Australii ze względu na bliskość położenia. Czy rzeczywiście jest tanio? Owszem, nasz hotel 4 gwiazdkowy kosztował nas 1000 zł za tydzień pobytu plus w cenie mieliśmy transport z lotniska, co przeliczając na dolary, czy euro jest bardzo okazyjną ceną. Dlatego tak dużo ludzi wybiera Bali jako miejsce do życia i pracy online. W pięknych, klimatycznych kawiarniach spotkaliśmy masę ludzi z laptopami, którzy swój home office wykonują prosto z wyspy hinduskich bogów.
Ludzie
Bali to nie tylko natura, która jest zdecydowanie najpiękniejszym czego doświadczymy na wyspie. To przede wszystkim lokalni mieszkańcy, którzy niezależnie od statusu majątkowego są po prostu szczerzy i uśmiechnięci. Na Bali czuliśmy się naprawdę bezpiecznie i to jest kolejny fakt, który należy odnotować. No może oprócz podróży skuterem, ale w Azji po prostu przepisy drogowe funkcjonują nieco inaczej niż te europejskie do których jesteśmy przyzwyczajeni ;) Otwartość w dzieleniu się z turystami swoją historią, religią i kulturą to dla nas kolejna wartość dodatnia. Nie tylko mogliśmy dowiedzieć się, że Bali jest praktycznie jedyną hinduską wyspą w muzułmańskim kraju jakim jest Indonezja, a także oglądać klasyczne tańce, czy tworzyć wspólnie typowe, balijskie ofiary. To zdecydowanie było coś więcej niż to czego spodziewaliśmy się po instagramowym miejscu.
Podsumowując Bali skrywa za sobą coś więcej niż tylko mityczne miejsca rodem z innego świata. Barwna Indonezja pełna niezwykłych ludzi, kultury, jedzenia, a przede wszystkim tego ciepła i niekonczącego się uśmiechu pomimo tego, że życie rdzennych mieszkańców do najłatiwejszych nie należy. Dlatego koniecznie wybierzcie się tam jak najszybciej dopóki kapitalistyczny świat nie pochłonął w pełni tej wyjątkowej wyspy, a przepiękna historia tego miejsca z pewnością Wam to szybko wynagrodzi.
10:13
3
Comments
Witajcie kochani! Dzisiaj mam dla Was garść bardzo praktycznych informacji z jednego z najbardziej pożądanych miejsc na świecie! Malediwy to malutkie wysepki położone na Oceanie Indyjskim, których sumarycznie jest około 1200. Rozciągają się około 500 km na południe od półwyspu indyjskiego, ale co sprawiło, że tak odległy zakątek świata stał się tak chętnie odwiedzanym miejscem przez turystów z całego świata? Na pewno każdy z Was choć raz widział przepiękne zdjęcia, filmiki i opisy rajskich wakacji na Malediwach i to właśnie wyjątkowa narracja która dociera do nas z różnych zakątków internetu tworzy nasz obraz tych wyjątkowych wysepek. Prywatne wyspy, domki na wodzie, złociste plaże i oczywiście przezroczysta, turkusowa woda pełna koralowców, rybek i wyjątkowych morskich stworzonek. Nie da się ukryć, że tak właśnie jest, jeśli chodzi o naturę rzeczywistość nie zawodzi i można się naprawdę zakochać, jednakże infrastruktura na miejscu jest już bardziej zróżnicowana, a wszystko tak naprawdę zależy od zasobności naszego portfela.
19:14
No Comments
Dzień dobry kochani! Jak bardzo się cieszę, że mogę wrócić do Was z postem z kolejnego jakże niezwykłego miejsca! Moja ostatnia podróż skierowała mnie na południe Francji i to właśnie pod koniec października w pełni odkryłam, że Lazurowe Wybrzeże potrafi rozkochać w sobie także poza sezonem i że warto się choć raz w życiu w tutejsze regiony wybrać. W najbliższym czasie planuje pokazać Wam w serii postów jak różnorodne i malownicze miejsca tutaj znajdziecie wraz oczywiście z niezbędnymi praktycznymi szczegółami i wskazówkami! Na początek zabieram Was do
Sainte-Maxime, czyli niewielkiej turystycznej miejscowości, w której zaczęła się nasza tegoroczna, francuska przygoda.
Sainte-Maxime, czyli niewielkiej turystycznej miejscowości, w której zaczęła się nasza tegoroczna, francuska przygoda.
JAK DOJECHAĆ?
Warto tutaj zacząć, że głównym portem lotniczym w rejonie Cote d'Azur jest lotnisko NCE w Nicei. Z Polski dolecimy tutaj liniami Wizz Air z Warszawy oraz Krakowa, a także polskim LOT-em. My za podróż z Warszawy zapłaciliśmy 70 zł od osoby w jedną stronę. Co biorąc pod uwagę, że pogoda w paźdźierniku była wręcz taka sama jak nad naszym morzem w wakacje to śmiało można uznać tę cenę za wyjątkowo okazyjną (bilety kupiliśmy pod koniec lipca).
Jeśli chodzi o samo lotnisko to posiada ono dwa terminale, które są skomunikowane ze sobą darmowym transportem (tramwaj oraz autobus), dodatkowo za darmo dojedziemy także tramwajem
(nr 2 i 3) na stację Grand Arenas, która znajduje się bezpośrednio przy stacji pociągowej. Pamiętajcie, że jeśli będziecie chcieli się kierować tramwajem do centrum Nicei musicie wykupić i skasować odpowiedni bilet.
(nr 2 i 3) na stację Grand Arenas, która znajduje się bezpośrednio przy stacji pociągowej. Pamiętajcie, że jeśli będziecie chcieli się kierować tramwajem do centrum Nicei musicie wykupić i skasować odpowiedni bilet.
Aby dostać się do Sainte-Maxime (90 km od lotniska) możemy zdecydować się na opcje pociąg + autobus lub autobus + autobus. Oczywiście możemy również wypożyczyć auto, które pod koniec sezonu są zdecydowanie tańsze. Jednak pamiętajcie o kwestii parkingów, które praktycznie w każdym mieście na Lazurowym Wybrzeżu są dodatkowo płatne. Bezpośrednio po wyjściu z hali przylotów terminala 2 trafiamy na dworzec autobusowy, skąd odjeżdza bus nr 3003 do Saint-Raphael (cena biletu 20 EUR). Nie kursuje zbyt często, odjeżdża 5 razy dziennie o 9:00. 11:30, 13:30, 15:45 i 19:30 a podróż trwa około 1 godz. 15 min. My jednak zdecydowaliśmy się na tańszą i szybszą opcję, czyli skorzystaliśmy z pociągu. Na stronie <KLIK> możecie sprawdzić dokładne rozkłady połączeń,
a także kupić bilet, choć na każdej stacji znajdują się biletomaty lub okienka ze sprzedażą. My za bilet do Saint-Raphael zapłaciliśmy 12,30 EUR więc różnica jest naprawdę znacząca, a podróż trwała koło 40 minut (jeśli traficie na TGV to bilety będą w okolicach 15 EUR).
a także kupić bilet, choć na każdej stacji znajdują się biletomaty lub okienka ze sprzedażą. My za bilet do Saint-Raphael zapłaciliśmy 12,30 EUR więc różnica jest naprawdę znacząca, a podróż trwała koło 40 minut (jeśli traficie na TGV to bilety będą w okolicach 15 EUR).
Stacje w Saint-Raphael położone są obok siebie więc niezależnie od środka transportu bez problemu uda się przesiąść w autobus nr 7601 kursującu do Saint-Tropez. Bilety za 3 EUR kupujemy u kierowcy i w pół godziny dojeżdżamy do naszego miejsca docelowego, czyli Sainte-Maxime. Co ważne u każdego kierowcy można płacić kartą dzięki temu nie potrzebowaliśmy żadnej gotówki na tym wyjeździe. Operatorem busów jest ZOU! która posiada swoją aplikację, ale dla nas była ona bardzo nieprzyjemna do korzystania. Rozkłady są na przystankach więc warto sobie zrobić zdjęcie.
GDZIE SPAĆ?
W Sainte-Maxime zatrzymaliśmy się w niewielkim, rodzinnym hotelu Le Revest, położonym zaledwie 2 minuty spacerem od plaży, przystanku autobusowego i kasyna będącego centralnym punktem miasteczka. Jest to piękne miejsce, w którym znajdziecie pokoje wyposażone w najpotrzebniejsze urządzenia, pyszne śniadania na dobry początek dnia oraz w sezonie letnim na dachu znajduje się strefa relaksu z leżakami oraz basenem. Dodatkowo warto wspomnieć o przemiłych właścicielach, którzy dbają o każdy szczegół podczas przyjazdu. W budynku hotelu znajduje się również ich własna kawiarnia, w której możecie usiąść na kawę robiąc przerwę od zwiedzania. Hotel jest z pewnością przykładem świetnego stosunku jakości do ceny, co pozwala nam na zwiedzanie zatoki Saint-Tropez z miejsca położonego dosłownie po drugim brzegu tego słynnego miasta. Koniecznie sprawdźcie ofertę na stronie <KLIK> lub na bookingu. Hotel otwarty jest przez cały rok za wyjątkiem stycznia.
CO ZOBACZYĆ?
Miasteczko, do którego Was zaprosiłam jest jednym z piękniejszych, nadmorskich kurortów w tamtej okolicy. Piaszczysta plaża, lazurowa woda i zadbane uliczki, w których można zjeść obiad lub wypić dobrą kawę. Warto jednak Sainte-Maxime potraktować jako miejsce wypadowe niezależnie, czy będziecie podróżować własnym samochodem, czy komunikacją miejską. Przede wszystkim Port Grimaud oraz Saint-Tropez to najpiękniejsze miejsca w okolicy, które koniecznie trzeba odwiedzić, ale o nich opowiem Wam dokładniej w kolejnych odsłonach przewodnika po Lazurowym Wybrzeżu!
Dajcie znać jak Wam się podoba post oraz czy mieliście okazję być w tych okolicach na południu Francji, a jeśli nie to koniecznie pomyślcie o takim wyjeździe ;)
12:43
4
Comments
Dzień dobry moi drodzy! To jeszcze nie koniec materiałów z Teneryfy, bo dzisiaj zabieram Was do miejsca, które z pewnością zostanie w mojej pamięci na całe życie, a jeśli jesteście ciekawi dlaczego to odpowiedź znajdziecie na samym końcu tego dzisiejszego posta. Tym razem wybierzemy się na zachodnią stronę wyspy do miejsca, które swoją nazwę wzięło od górujących w pobliżu klifów sięgających nawet do 600 m wysokości. Z tego niewielkiego miasteczka możemy dostrzec mieniącą się w oddali La Gomerę, a w pobliskich wodach lubią odpoczywać delfiny, a czasem nawet i wieloryby. Tak więc nie zwlekając dłużej zapraszam do Los Gigantes!
DOJAZD
Jak się domyślacie wyspy Kanaryjskie położone na Atlantyku to nie miejsce, w które dostaniemy się samochodem. Samolot jest tutaj niezbędny, aczkolwiek mamy możliwość lotów z przesiadką lub bezpośredniego połączenia. Na Teneryfie działają dwa lotniska z czego północy port obsługuje tylko loty wewnątrz Hiszpanii. Na południowe lotnisko kursują bezpośrednio samoloty z Polski, tym bardziej, że możemy znaleźć pełno ofert wycieczek All Inclusive. Tym razem wybraliśmy się linią Wizz Air bezpośrednio z Warszawy Okęcie do południowego lotniska TFS. Taka podróż trwa około 5 godz. jednak brak przesiadek jest z pewnością dużym plusem. Za loty w obie strony zapłaciliśmy 380 zł/os. co jest identyczną ceną jak dwa lata temu, gdy lecieliśmy z przesiadką w Barcelonie. Trzeba również pamiętać, że wtedy byliśmy na Teneryfie po sezonie, czyli w grudniu, a teraz był to termin czerwcowy więc jak widać bez problemu da się wyłapać ciekawe okazje.
Teneryfa jest bardzo dobrze skomunikowana jeśli chodzi o autobusy nie wspominając, że wypożyczalnie samochodów to na wyspie najpopularniejszy biznes. Jeśli chodzi o wynajęcie auta polecam Wam wypożyczalnie CiCAR, z której usług skorzystaliśmy tym razem gdy wybraliśmy się na jednodniowy road trip po wyspie. Za dzień wypożyczenia bez wcześniejszej rezerwacji zapłaciliśmy 34 euro, a co ważne punkty tej wypożyczalni można znaleźć we wszystkich największych miastach oraz na lotniskach. Co dla nas było ważne nie były pobierane żadne depozyty, a także posiadanie karty kredytowej nie było wymagane. Samochód należy oddać z takim samym poziomem paliwa, a benzyna na Teneryfie to koszt około 1 euro za litr.
Jeśli będziemy podróżować autobusem warto zaopatrzyć się w kartę Ten+ dzięki, której nasze przejazdy będą tańsze niż kupując bilet u kierowcy. Obecnie najlepszym rozwiązaniem jest pobranie wirtualnej karty w postaci aplikacji, na której możemy kupować bilety po podpięciu naszej karty i skanować je podczas wsiadania do autobusu. Aplikacja jest bardzo przejrzysta i daje nam możliwość kupowania różnego rodzaju biletów. Z pewnością warto polecić wersję 24-godzinną, w której za 10 euro mamy dowolną liczbę przejazdów różnymi liniami w ciągu jednego dnia. Dla podróżników, którzy spędzą na wyspie podróżując autobusami minimum 7 dni, jest opcja biletu tygodniowego za 50 euro. Oczywiście wszystko możemy sobie przekalkulować, a najlepiej skorzystać ze strony TITSA <KLIK>, na której znajdziemy ceny, połączenia i aktualne rozkłady jazdy. Pamiętajcie, że gdy zdecydujecie się na zakup klasycznej karty to jej koszt to 2 euro, a doładowujemy ją za minimum 5 euro w zależności od naszych potrzeb.
Dojazd do Los Gigantes z północnego lotniska TFN:
- Autobus nr 20 którym z lotniska dojeżdżamy na dworzec główny w Santa Cruz de Tenerife (cena 2,65 euro).
- Następnie przesiadamy się w linię 110 lub 111, którymi bezpośredni dojedziemy już do Costa Adeje (cena 9,45 euro).
- Ostatni etap to podróż z Costa Adeje do Los Gigantes linią 477 (cena 4,20 euro). W tym przypadku warto jest kupić bilet dzienny, dzięki któremu zapłacimy za bilety tylko 10 euro
Dojazd do Los Gigantes z południowego lotniska TFS:
- Autobus nr 111 lub 711 którym z lotniska dojeżdżamy na dworzec główny w Costa Adeje (cena 3,70 euro).
- Następnie przesiadamy się w linię 477, którymi bezpośredni dojedziemy już do Los Gigantes (cena 4,20 euro).
TESTY COVID
Obecnie każdy wyjazd naznaczony jest sytuacją związaną z pandemią, dlatego przedstawię Wam tutaj aktualne na dzień 08.07.2021 zasady wjazdu na Wyspy Kanaryjskie, które różnią się od zasad wjazdu do Hiszpanii kontynentalnej. Przy wjeździe należy przedstawić:
1. Zaświadczenie potwierdzające przyjęcie pełnej szczepionki przeciwko COVID-19, której jest uznawane za ważne 14 dni po przyjęciu pełnej szczepionki.
2. Zaświadczenie o wyniku negatywnym testu na obecność SARS-CoV-2, wydane maksymalnie 72h przed wylotem. Uznawane są testy antygenowe jak i testy typu RT-PCR.
3. Zaświadczenie o przebyciu COVID-19, które tracą ważność po upłynięciu 180 dni.
Wszyscy podróżujący zobligowani są do wypełnienia formularza sanitarnego <KLIK>, który generuje kod QR wymagany do okazania na lotnisku po przylocie. Należy pamiętać, że zaświadczenia należy przedstawić w języku hiszpańskim lub angielskim oraz że dzieci do lat 12 nie muszą przedstawiać żadnego z powyższych zaświadczeń. Pamiętajcie o tym, że Wyspy Kanaryjskie pomimo, że są częścią Hiszpanii mają inne zasady dotyczące wjazdu niż w pozostałe rejony tego kraju.
NOCLEG
Miasteczko zostało praktycznie wykute w skale i mieszkając w hotelu na samym szczycie byliśmy światkami jak powstają kolejne poziomy i pozyskiwanie miejsca pod budowę kolejnych hoteli i obiektów turystycznych. Jest to miasto żyjące tylko i wyłącznie dzięki turystyce, a wspaniały klimat sprawia, że śmiało możemy przyjeżdżać w te strony przez cały rok. My mieliśmy okazję spędzić noc w wyjątkowo pięknie położonym hotelu Royal Sun Resort, który góruje nad całym miastem. Wyjątkowy taras, na którym mieliśmy dostęp do prywatnego jacuzzi, apartament z kuchnią i dwoma pokojami, dwie restauracje oraz dwa baseny to udogodnienia, które wprawią w zachwyt nawet tych najbardziej wymagających. Z resztą wystarczy tylko spojrzeć na zdjęcia, aby przekonać się o cudowności tego miejsca. Zachody słońca w takich okolicznościach to coś czego nie zapomnicie do końca życia! Pokoje warto rezerwować z wyprzedzeniem przez stronę internetową dzięki czemu możemy liczyć na ciekawe zniżki względem klasycznych cen.
Obecnie hotel bardzo dba o bezpieczeństwo swoich gości i przestrzeganie restrykcji związanych z koronawirusem tym bardziej, że w Hiszpanii obecnie maski trzeba nosić również na świeżym powietrzu. Obsługa jest na najwyższym poziomie dzięki czemu każdy z gości może poczuć się wyjątkowo.
ATRAKCJE
- Playa de los Gigantes - to główna plaża w miasteczku, oczywiście czarna jak to na wulkaniczną wyspę przystało, jednak to co wyróżnia ją od pozostałych plaż to zdecydowanie obłędna lokalizacja, z której możemy obserwować przepiękne klify i delektować się kąpielami w oceanie. Wstęp na plażę jest darmowy, płatne są jedynie leżaki jeśli chcemy je wypożyczyć.
- Rejsy - najpopularniejszą atrakcją w tutejszej okolicy są organizowane rejsy zarówno jachtami, motorówkami czy innego rodzaju łódkami, którymi wybieramy się pod samiutkie olbrzymy, bo tak po polsku tłumaczy się klify Los Gigantes, przy odrobinie szczęścia będziemy mogli z niedalekiej odległości obserwować delfiny i wieloryby, a także wziąć oceaniczną kąpiel w pięknych zakątkach w pobliżu klifów. Ceny takich rejsów w zależności od ich długości zaczynają się już od 20 euro za osobę.
- Oasis Los Gigantes - kompleks basenów położonych tuż nad samym oceanem, który niestety obecnie jest zamknięty, jednak myślę, że jest to sytuacja przejściowa. Idealne miejsce na całodniowy relaks szczególnie dla podróżujących z najmłodszymi.
Los Gigantes to miasteczko idealne na kilka dni, ale jeśli lubimy wypoczynek w spokoju i chcemy wypożyczyć samochód świetnie sprawdzi się jako nasza baza noclegowa na cały wyjazd. Położenie gwarantuje, że będziemy oglądać fantastyczne zachody słońca co noc, a jeśli będziecie w innej części Teneryfy koniecznie wybierzcie się tutaj choćby na parę godzin. Tak jak wspominałam to miejsce będzie dla mnie wyjątkowe już do końca życie, ze względu na wyjątkowy wieczór zaręczynowy, który okazał się dla mnie totalną niespodzianką. Piękne wspomnienia, które choć troszkę chciałabym Wam przybliżyć na tych dwóch ostatnich zdjęciach! Dzięki, że dotrwaliście do końca i do zobaczenia w następnym poście <3
16:17
12
Comments
Dzień dobry kochani! Ostatnie czasy nie sprzyjają podróżowaniu. Pozamykane granice, multum formalności, a przede wszystkim dbałość o własne bezpieczeństwo sprawiła, że wiele osób rezygnuje przynajmniej przez najbliższy czas z jakichkolwiek zagranicznych podróży. Jako, że bardzo brakowało mi tej tematyki u mnie na blogu postanowiłam wystartować z nową serią, w której będę dokładnie opisywać najciekawsze z tak zwanych "Instaplaces". Czym są tak magicznie nazywane plenery? Oczywiście są to zjawiskowe miejsca, które oprócz tego, że wyjątkowo wyglądają na żywo to w dodatku niezwykle wychodzą na zdjęciach! W dzisiejszym przewodniku na tapetę weźmiemy pewną, grecką wsypę, którą samą w sobie możemy określić mianem Instaplace. Tym razem jednak chcę Wam pokazać konkretne pomysły razem z wieloma praktycznymi wskazówkami i informacjami, które kto wie być może w przyszłości pomogą Wam stworzyć to jedno, wymarzone zdjęcie. Dlatego czytajcie uważnie i dajcie się choć na chwilę w ten grudniowy wieczór wyrwać na lśniące blaskiem bieli Santorini.
I. Red beach - Akrotiri
Czerwona plaża, której niesamowity kolor od lat przyciąga tłumnie turystów w południowe rejony wyspy. Trzeba przyznać, że barwa skały naprawdę robi wrażenie i nie jest to zasługa naciągających rzeczywistość fotografów. Sama w sobie plaża jest bardzo wąska i kamienista, jednak klif górujący nad nią robi ogromne wrażenie. Tak jak będziecie mogli zobaczyć na moim zdjęciu, sam widok z plaży nie jest niczym szczególnym, jednak zanim znajdziemy się na plaży czeka nas około 15 minutowy spacer po skałach ścieżką prowadzącą od parkingu samochodowego. Nie da się ominąć tego miejsca, ponieważ liczba robionych tam zdjęć na pewno przekracza kilkadziesiąt na minutę. Co nie znaczy, że nie znajdziecie tam miejsca dla siebie. Bądźcie uważni, ponieważ to miejsce znajduje się u stóp ogromnej przepaści, dlatego nigdy nie podchodźcie za blisko krawędzi. Niech Was nie zdziwi ogromny wiatr, który napotkacie w tym miejscu, niestety nie będzie to sprzymierzeniec podczas wykonywania zdjęć, ale z pewnością można się z nim uporać. Co ciekawe na skale swoje stałe miejsce ma Pan przygrywający turystom na akordeonie więc można się poczuć bardziej jak w centrum jakiegoś miasteczka niż na ogromnym kawałku skały. Plaża znajduje się bardzo blisko słynnych stanowisk archelogicznych w Akrotiri, a trasa do niej jest doskonale oznakowana dla podróżujących samochodem. Jest to również częste miejsce, do którego wpływają okoliczne jachty, ponieważ widok ze strony morza równie mocno zapiera dech w piersiach, będę musiała jeszcze kiedyś tego spróbować!
Przykładowe odległości:
Red Beach - Port Santorini 10 km
Red Beach - Thera 12 km
Red Beach - Santorini Airport 13 km
Red Beach - Oia 26 km
II. Swing View of Caldera
Ta bardzo pięknie brzmiąca nazwa zarezerwowana jest dla pewnej huśtawki, na którą można natrafić wybierając się na sam koniec wyspy. Latarnia morska Akrotiri znajduje się na południowo- zachodnim krańcu wyspy, jednak nasz cel znajduje się zaledwie kilkaste metrów wcześniej. Przy samej drodze obok niewielkiej restauracji oprócz cudownych widoków na rozciągającą się Caldere możemy skorzystać z tej urokliwej huśtawki. Raczej jest to miejsce spokojne i pozbawione tłumów turystów, jednak wybierając się w tamte rejony warto przystanąc tam choć na chwilę. Podróżując tam samochodem cały czas kierujemy się na latarnie morską a będąc już 500 metrów przed celem wystarczy rozejrzeć się z samochodu w prawą stronę. Prawda, że takie miejsca mają niepowtarzalny klimat?
Przykładowe odległości:
Swing view of Caldera - Port Santorini 13 km
Swing view of Caldera - Thera 14 km
Swing view of Caldera - Santorini Airport 16 km
Swing view of Caldera - Oia 28 km
III. Thera - Agiou Mina
Przykładowe odległości:
Thera - Port Santorini 8 km
Thera - Santorini Airport 5 km
Thera - Oia 15 km
IV. Megali Panayia - Pyrgos
W tej małej miejscowości znajdziemy ponad 30 kościołów! A wszystko jakże bardzo charakterystycznym dla wyspy białym kolorze. Dodajcie do tego wyjątkowe niebieskie kopuły, a cudowne zdjęcie gwarantowane. Zapytacie pewnie skąd taka liczba kościołów w tak niewielkim miasteczku. Jest to spowodowane przeszłymi aktami prawnymi, które wszystkim posiadającym kościół na swojej posesji zapewniały podatkowe ulgi. Jednak zdecydowanie najbardziej charakterystycznym dla całego Pyrgos miejscem jest Megali Panayia, która zarazem jest świetnym miejscem na zdjęcia. Zagubcie się w tunelu wąskich uliczek dookoła tej pięknej katedry, a "Instaplaces" same się przed Wami wyłonią! Miejscowość znajduje się w cetrum wyspy, a przy tym jest jednym z najwyżej położonych miejsc na Santorini, także będąc tam korzystajcie z cudownych widoków, które się tam rozpościerają!
Przykładowe odległości:
Megali Panayia - Port Santorini 5 km
Megali Panayia - Thera 5 km
Megali Panayia - Santorini Airport 6 km
Megali Panayia - Oia 19 km
V. Pocztówka z Santorini - Oia
Na sam deser pozostawiłam klasyczną wisieńkę na torcie, czyli dla mnie zdecydowanie najpiękniejszą miejscowość w Europie. Oia skrywa Instaplaces dosłownie na każdym korku, jednak ja wybrałam dla Was 4 dla mnie najpiękniejsze. Na pierwszy rzut oka idzie nazywana przeze mnie pocztówka z Santorini, czyli miejsce, które króluje na wszelkiego rodzaju zdjęciach i obrazach z wyspy. Przyznam się Wam szczerze zrobienie tam zdjęcia nie jest łatwą sztuką, ale zostawię Wam kilka tipów, które powinny ułatwić Wam to zadanie. Przede wszystkim, aby tam trafić warto wpisać nazwę pobliskiej restauracji "Pelekanos" w nawigację i wgłębić się w uliczkę tuż obok restauracji. Za chwilę powinien ukazać Wam się widok pięknych niebieskich kopuł, na które tak bardzo czekaliście i przy dobrych wiatrach grupkę jedynie kilkudziesięciu turystów uporczywie próbujących zrobić sobie tam zdjęcie. Jakby tego było mało, schody które są idealnym plenerem do zdjęcia zamknięte są furtką, na które widnieje informacja, że jest to teren prywatny. Moim zdaniem, aby zrobić tam naprawdę piękne zdjęcia nie wydając przy tym dużych pieniędzy na fotografów, którzy tworzą tam swoje sesje warto przyjechać do Oii na wschód słońca. Miasto jeszcze wtedy śpi, a po uliczkach kręcą się tylko tacy jak Wy pasjonaci spragnieni cudownych kadrów. Uchylenie furtki nie stanowi problemu gdy nie ma za Wami kilkudziesięciu gapiów, a zapozowanie na schodach nie powinno przeszkadzać wypoczywającym w pobliskich hotelach turystom. Sukces gwarantowany, pamiętajcie jednak o zachowaniu kultury i cierpliwości, ponieważ możecie trafić na osoby o takich samych planach jak Wy, które nieco szybciej pojawiły się w wybranym miejscu. Jesli wahacie się, czy warto będzie wstać przed wschodem słońca zobaczcie na te kolory na niebie na moich zdjęciach! Bez wątpienia będzie to niezapomniany moment warty poświęcenia tych kilku godzin snu.
Przykładowe odległości:
Oia - Port Santorini 20 km
Oia - Thera 12 km
Oia - Santorini Airport 17 km
VI. 1864 The Sea Captain's House - Oia
Zrobiąc zdjęcia na słynnym tle z pocztówki nie odchodźcie daleko, obróćcie sięw drugą stronę a dojrzycie płaski daszek, na który można wejść specjalnymi schodkami. Pamiętajcie, żeby nie wchodzić na przypadkowe dachy podczas robienia zdjęć. Jest to bardzo uciążliwe dla lokalnych mieszkańców i coraz więcej dachów ma specjalne napisy przypominajace turystom, że nie są to odpowiednie miejsca do pozowania do zdjęć. Szacunek to podstawa wszystkich relacji, dlatego korzystajmy tylko z miejsc, które na pewno są bezpieczne, a przy tym jesteśmy pewni, że ich nie uszkodzimy. Tak jak właśnie ten niewielki daszek Hotelu 1864 The Sea Capitain's House, z którego w każdą stronę możemy stworzyć magiczną fotografię. Koniecznie spróbujcie zaliczyć oba te punkty, jednak z pewnością będzie to łatwiejsze w godzinach porannych.
Przykładowe odległości:
Oia - Port Santorini 20 km
Oia - Thera 12 km
Oia - Santorini Airport 17 km
VII. Hotel Kastro - Oia
To miejsce o kolorystyce zupełnie innej niż zdążyliście się przyzwyczaić. Jednak idealnie wpasowuje się w klimat wyspy. Co tu dużo pisać to miejsce spodobało mi się tak bardzo, że zrobiłam tam zdjęcia aż dwa raz! Obok hotelu ścieżka prowadzi schodami do góry dzięki czemu ustawiajać się tam tworzymy idealny kadr z hotelem w tle. Miejsce jest głównym szlakiem turystów schodzących z Oii w stronę Ammoudi Bay, ale pomimo to nie powinno być problemów ze zrobieniem zdjęcia w ciągu dnia.
Przykładowe odległości:
Oia - Port Santorini 20 km
Oia - Thera 12 km
Oia - Santorini Airport 17 km
VIII. Saint George - Oia
Tym razem przeniesiemy się troszke w strone wschodniej części miasta, a dokładnie pod grecki kościół prawosławny, zwany Saint George. Tutaj też mamy do czynienia z piękną kolorystyką oraz klasyczną niebieską kopułą. Kościół znajduje się wzdłuż głównego szlaku pieszego, który ciągnie się przez całe miasto. Piękne, spójne i ciekawe architektoniczne miejsce, kolejny punkt na naszej mapie, który Wam polecam, tym bardziej, że zrobienie zdjęcia o każdej godzinie nie powinno stanowić dla nikogo problemu.
IX. Bugenwilla - Santorini
Na koniec tak zwana wzmianka specjalna, wyrózniająca pewną roślinę, którą możemy spotkać praktycznie na całej wyspie. Mowa tutaj o bugenwilli, która swoimi cudownymi kolorami ozdabia greckie miasteczka. W sierpniu kolory wręcz oślepiały swoją intensywnością, dlatego nie mogła pozostać obojętna na ich wdzięki i nie zrobić na pamiątke choć kilku zdjeć. Nie zostawiam tutaj żadnych konkretnych wskazówek, mam jednak nadzieję, że same zdjęcia będą dla Was najlepszą inspiracją!
Mam nadzieję, że podobała Wam się ponowna wyprawa w te niesamowite strony i tak jak ja zapragnęliście ożywić swoje życie kolejnymi podróżami. Na wszystko na pewno przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem dajcie mi znać jak Wam się podobało zestawienie, czy coś powinnam zmienić, coś poprawić. Napiszcie również, czy podczas Waszych wyjazdów też poszukujecie tego typu miejsc, a może sprawdzacie je właśnie wcześniej w internecie? Buziaki i do usłyszenia niebawem ;)
19:32
12
Comments








