Jak wiecie, 23 stycznia stuknęło mi 20 lat. Z tej okazji dostałam cudowny, spersonalizowany prezent, którym koniecznie muszę się Wam pochwalić! Jest to piękne pudełeczko z papierowymi różyczkami i ciekawymi cytatami. Z niespodziewaną cudowną kartką z życzeniami w środku! Z resztą, zobaczycie to na zdjęciach. Co do takich małych dzieł sztuki to jestem zachwycona wszelkimi pudełeczkami, czy kartkami wykonanymi metodą decoupage. Moje cudo dostałam od mojej siotry a jest ono autorstwem Doroty z (klik)
Wersja 2.0...tak jest 23 stycznia mój licznik wieku zmienił się na przysłowiową dwójkę z przodu. Jak to zazwyczaj bywa dzień urodzinowy należy do jednych z przyjemniejszych w ciągu roku dla każdego jubilata. Ten również pomimo sporego zawrotu głowy na uczelni był bardzo miły i będę go dobrze wspominała. Jednak sam fakt, że są to 20 urodziny uważam za pewien przełomowy czas. Skończył się okres wymigiwania się od odpowiedzialności. Wymówki o byciu niedoświadczonymi nastolatkami nie wchodzą już w grę. Czas konkretnie brać życie we własne ręcę z pełną odpowiedzalnością za każdą decyzję. Oczywiście dorosłość nie oznacza porzucenia dziecięcych marzeń, pracowania od 8 do 16, i nie wychylania się poza pewne schematy. Tak samo jak dorosłość nie zaczęła się dwa lata temu, gdy w nocy z 22 na 23 stycznia skończyłam te niezapomniane 18 lat. Dorosłości ciągle się trzeba uczyć, każdego dnia, bo nic nie przychodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i...pyk! Dziś czuję się odpowiedzialna za siebie, na co na pewno wpływ mają studia, które uczą jak funkcjonować samodzielnie, gdzie tylko my tak naprawdę troszczymy się o siebie i swoje wyniki. Urodziny to przede wszystkim czas życzeń, których wiele rozmaitych otrzymałam, ale nie zabrakło też moich życzeń dla siebie. Rozwijać blogową pasję, z którą tak dobrze się czuję, a przecież w internecie poruszam się prawie tak dobrze jak po własnym domu. Oczywiście studia będące wielkim wyzwaniem i czas pierwszej sesji, gdzie jak zobaczyłam natłok egzaminów do zaliczenia, aż odechciało mi się o tym myśleć. Oczywiście też nie brakuje mi celów związanych z moimi marzeniami. Jest do czego dążyć i te wszystkie myśli pchają mnie ciągle w przód. 20 lat minęło, ale jak je wspominam? Udało mi się tańczyć w konkursach angielskiej piosenki, dostać parę jedynek, parę też piątek, zdobyć wymarzony czerwony pasek na świadectwie, jak i parę razy go samej tam domalować. Poradzić sobie z maturą, dzięki której dostałam się na studia...aby po miesiącu zmienić kierunek. Poznać wspaniałe miejsca i wspaniałych ludzi, korzystać z przyjemności życia nie zaniedbując obowiązków naukowych i przede wszystkim udzielać się na moim blogu, bez którego nie wyobrażam sobie życia, który od zawsze uczył mnie samodzielności, organizacji i ukształtował mnie taką jaka jestem. Oczywiście czasami ciągle myślę, że mam te 18 lat. Niedawno oglądając telewizję z moją mamą, która powiedziała widząc jakąś dziewczynę mającą 18 lat, że przecież ona totalnie nie wygląda na 18 lat! Na co odpowiedziałam jej, że też tak mam, gdy pytają mnie ludzie o wiek to nie mogą uwierzyć, że mam 18 lat. Moja mama popatrzyła na mnie jak na wariatkę i odpowiedziała: ...ale Ty nie masz 18 lat...Tak więc od kilku dni jestem już w pełni świadomą wersją 2.0, która mam nadzieję, że będzie tylko lepsza i zaprowadzi mnie do spełniania coraz to większych marzeń! :)
15:59
11
Comments
13:24
4
Comments
Ostatnio zdażyło mi się wybrać na sklepowe wyprzedaże. Jak zawsze o tej porze roku sieciówki zasypują nas przecenami. -50%, a czasem nawet -70% te cyferki nie znikają ze sklepowych szyldów. Czy rzeczywiście da się znaleźć ciekawe rzeczy w rozsądnych cenach? Mi się udało sukienkę na sylwestra kupiłam za 20 zł, co jest naprawdę wyśmienitą okazją. Oczywiście nie możemy zapominać że sama niższa cena na metce to już powód do zakupów. Sklepy często podwyższają cene początkową tuż przed wyprzedażami, aby zniżka wyglądała bardzo okazyjnie, a tak naprawdę mało różniła się od pierwotnej ceny. Teraz również jest najlepszy moment na kupowania ubrań typowo zimowych takie jak płaszcze itp. można znaleźć je w naprawdę korzystnych cenach. Mam również pytanie do Was, czy chcielibyście, żeby na blogu pojawił się post wyprzedażowy? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! Jako, że w tym roku nasza zima nie okazuje się w białych barwach musimy zadowolić się jesienną, szarą pogodą. Dzisiaj mam dla Was świetną, filcową kurtkę w kratę iście z amerykańskich filmów. Do tego dzianinowy sweterek, kozaczki na szpilce oraz moje, piękne, cieniowane dżinsy. Całość świetna dla rozjaśnienia tej smutnej aury. Jak Wam się podoba ten outfit? Dajcie znać, czy znaleźliście coś ciekawego na wyprzedażach! :D
Spodnie - NAKD
12:00
12
Comments
Różne przemyślenia nachodzą mnie tej zimy, ale w głowie ciągle jedno...gdzie jest śnieg :( Ostatnimi dniami temperatury nie rozpieszczają, ale ciągle brakuje tego, co jest kwintesencją tego zimowego okresu. Święta, nowy rok, a teraz styczeń, a ja ciągle czekam i czekam, aż zaczynam wierzyć w to, że się nie doczekam. Oczywiście brak śniegu pozytywnie wpływa na funkcjonalność miast, czy bezpieczeństwo na drogach, ale ta wszechogarniająca szarość sprawia, że człowiek może czuć się przytłoczony tym wszystkim. Ja staram się ożywiać te dni ciekawymi, barwnymi outfitami. Dzięki nim jak patrzę w lustro nabieram chęci i motywacji do działania, a życie od razu staje się jaśniejsze i przyjemniejsze! Dziś mam dla Was dawkę różów i czerwieni. Sztruksowa kurtka, ogrodniczkowa sukienka i biały golf to niecodzienny bardzo uroczy, dziewczęcy zestaw. Świetny na oczekiwanie na białą, piękną zimę, która mam nadzieję wciąż dopiero przed nami. Jak Wam się podoba stylizacja? Też brakuje Wam chociaż odrobinę białego krajobrazu? :)
Torebka - Mohito
12:00
14
Comments
Pomimo tego, że śniegu brak to jednak zima robi swoje i działa na naszą cerę niekorzystnie. Ujemne temperatury oraz wiatr bardzo podrażniają skórę. A dodatkowo ciepły nawiew czy klimatyzacja totalnie ją przesuszają. Dlatego moim celem było znaleźć idealny krem na tę porę roku który będzie naprawdę działać. I chyba znalazłam! Jest to Mincer z serii VitaC. Są one z witaminą C i mają właściwości nawilżająco rozjaśniające. Co najlepsze, nie zostawiają takiej nieprzyjemnej, lepkiej warstwy na skórze. Używam tych kremów od dwóch tygodni, zarówno na noc i na dzień. I zauważyłam, że moja cera jest nawilżona oraz pięknie rozjaśniona a po plamkach nie ma śladu! Dodatkowo ogromnym plusem kremu na dzień jest to, że można go używać jako bazę pod makijaż i naprawdę się trzyma! Ja na te kremy wpadłam przez przypadek a są u mnie hitem, więc serdecznie polecam. A Wy znacie je? A może znacie serum z tej serii? Słyszałam, że działa cuda ale chciałabym poznać szerszą opinię! Dawajcie znać w komentarzach! :)
12:00
2
Comments







