facebook instagram youtube
  • Strona Główna
  • Stylizacje
  • Kosmetyki
  • Gotowanie
  • Podróże
  • BARWNE TRAVEL

Barwne Stylizacje


 WYSPA MAALHOS

Wyspa Maalhos położona jest na Baa Atol - jednym z 21 atoli, czyli jednostek administracyjnych na Malediwach. Atole to wyspy koralowe tworzące kształt pierścienia otaczające fragment morza nazywany laguną. Sama wyspa znajduje się w odległości 2 godzin drogi za pomocą lokalnych speed boatów. A jeśli zdecydowalibyśmy się na transport samolotem to czas lotu wynosi około 30 minut. Duża różnica jest jednak w cenie, za transport morski zapłacimy 50 USD za osobę w jedną stronę, a za lotniczy minimum 200 USD za osobę w jedną stronę. 



Sama wyspa ma około 1 km długości w każdą stronę i jest wyspą publiczną, na której rdzenni mieszkańcy toczą normalne codzienne życie. Oprócz portu na wyspie znajdziemy kilka restauracji, dwa małe sklepy spożywcze, szkołe podstawową i infrastrukturę sportową jak hala czy boiska. Oczywiście nie brakuje pięknych, piaszczystych plaż dookoła całej wyspy, a dodatkowo na wyspie znajduje się taka malutka dżungla, która nadaje dodatkowo wyjątkowego klimatu. I powiem Wam, że o ile zazwyczaj na wyjazdach jesteśmy bardzo mobilni i aktywni to tydzień w takim miejscu pozwolił nam świetnie zresetować głowy i po prostu odpocząć.



GDZIE SPAĆ?

Cały nasz wyjazd spędziliśmy w jednym hotelu - Thundi Village & Spa, a z okna naszego pokoju mieliśmy piękny widok bezpośrednio na ocean, w którym co jakiś czas można było dostrzeć przepływające niedaleko brzegu grupki delfinów. Sam obiekt prowadzony jest przez wyjątkowo miłych właścicieli, a obsługa dba o każdy dzień naszego pobytu. W hotelu znajduje się restauracja, a zamawiając pobyt, mamy do wyboru trzy opcje wyżywienia - same śniadania, HB oraz FB. Zdecydowanie polecamy minimum opcje HB (dla nas była wystarczająca), która zapewni Wam duży komfort i wygodę z racji tego, że sama wyspa Maalhos nie jest za dużo i ilość restauracji jest zdecydowanie ograniczona. Jeśli chodzi o jedzenie to na pewno będziecie mieli okazje spórbować lokalnych dań, ale też znajdzie się coś dla miłośników bardziej klasycznych wyborów. Cały klimat tego miejsca idealnie oddaje wyjazd na Malediwach - cisza, spokój i idealny kontakt z naturą. Bardzo blisko naszego hotelu znajdowała się plaża przeznaczona dla turystów, czyli miejsce gdzie bikini będzie jak najbardziej dozowoloną opcją. 



W Thundi mamy też możliwość uczestniczenia w wielu wycieczka zorganizowanych, o jednej z nich zaraz dokładnie opowiem, a także hotel dba o Twój dojazd z lotniska Male do hotelu. Bookuje miejsca na łodzi i odbiera z portu na wyspie. Jeśli szukacie miejsca, w którym stosunek jakości do ceny na Malediwach będzie na odpowiednim poziomie to Thundi będzie wyborem idealnie dla Was.




ATRAKCJE

Czy tydzień na malutkiej rajskiej wyspie na środku oceanu to za długo, a może zdecydowanie za mało, żeby tak naprawdę odpocząć i poczuć się naprawdę zrelaksowanym? My kompletnie przypadkowo zaplanowaliśmy na nasz wyjazd na Malediwy dokładnie tydzień i trzeba przyznać, że wyszło idealnie. Tak jak wspominiałam wcześniej jesteśmy miłośnikami aktywnego wypoczynku, jednakże każdy potrzebuje chwili wytchnienia. Po bardzo owocnych i intensywnych dwóch tygodniach na Bali tydzień na malutkiej wyspie był idealnym dopełnieniem naszego miesiąca miodowego. Przyznam szczerze, że idealnie trafiliśmy też z pogodą, ponieważ wyspa żegnała nas deszczem, który miał jej towarzyszyć przez cały kolejny tydzień, a podczas naszego pobytu nie opuszczało nas słońce i temperatura w okolicach 30 stopni. Jednakże dwa tygodnie w takim miejscu to byłoby zdecydowanie za długo, ponieważ nie jesteśmy ogromnymi miłośnikami samego wypoczywania na plaży tak więc całkiem przypadkowo idealnie trafiliśmy z długością pobytu.

Czas przejść do atrakcji i nie możnaby zacząć inaczej niż od tego co Malediwy mają najlepszego! Niesamowite czyste plaże, przepiękna czysta woda, gorące temperatury i gwarancja tego, że takiej wody nie spotkacie w wielu miejscach na świecie. Na publicznej wyspie większość plaż jest publiczna i tam trzeba zachować odpowiednie zasady dotyczące stroju, natomiast na Maalhos jest przeznaczona piękna, długa plaża dla turystów gdzie można czuć się w pełni swobodnie i korzystać z tego co najlepsze. 



Skoro wybraliśmy się nad wodę grzechem byłoby nie wspomnieć o głównej rozrywce praktycznie wszystkich turystów na wyspie, a mianowicie o snurkowaniu, czyli po prostu oglądanie ryb, koralowców i całej podmorskiej przyrody za pomocą okularków oraz rurki do oddychania. Powiem Wam, że to był mój pierwszy raz i byłam mega zachwycona. Dla mniej doświadczonych pływaków jak ja spokojnie razem z zestawem można wypożyczyć kamizelkę ratunkową, która sprawia że praktycznie nie odczuwamy zmęczenia unoszeniem się na wodzie. W okolicach Maalhos mieliśmy okazję zobaczyć przepiękne okazy podmorskich stworzeń, a Malediwy z pewnością są idealnym miejscem do snurkowania ze względu na swoje położenie na koralowcach. Co ważne nie trzeba oddalać się daleko od brzegu, żeby zobaczyć wyjątkowo piękne rośliny i zwierzęta.

 Kolejna atrakcje wiąże się z wypłynięciem na bardziej otwarte wody. Hotele i specjalne firmy organizują wiele ciekawych wyjazdów, a my wybraliśmy jeden bardzo charakterystyczny dla tamtych okolic, czyli wycieczkę na snurkowanie z płaszczkami. Sama podróż trwała około 20 minut do miejsca docelowego a tam wyskoczyliśmy z łodzi na środek oceanu. Choć na początku byłam przerażona to mając na sobie kamizelkę i trzymając się kółka przy którym płynął nasz przewodnik mogłam poczuć się zdecydowanie pewniej. Trzeba przyznać że same widoki to niezpomniane przeżycie. Stado ogromnych płaszczek pływających bezpośrednio pod Tobą, do tego ogromne ławice ryb, a podobno i czasem niegroźne rekiny, których my akurat nie spotkaliśmy to z pewnością gwarancja wyjątkowych przeżyć. Trzeba niestety uważać na chorobę morską, bo przy wyłączonych silnikach na środku oceaniu bujanie na łódce jest naprawdę ogromne.



Co robić w takim razie na lądzie? Oprócz próbowania lokalnych przysmaków, warto po prostu zwolnić. Codziennie wybieraliśmy się na dwa spacery po wyspie, które był wspaniałym czasem do rozmowy. Film, książka, różnego rodzaju gry, a także poznawanie nowych ciekawych osób z całego świata, które właśnie w tym samym momencie trafiły na tą malutkę wysepkę. 



Podsumowując Malediwy dają świetną okazję, żeby zwolnić, poczuć piękno natury i przede wszystkim odpocząć od codzienności. Codziennie rano budziliśmy się z widokiem jak z bajki i pod względem natury nie zawiedliśmy się w najmniejszym stopniu. Tydzień na Malediwach to idealny czas dla nas, pamiętajcie jednak, że każdy może mieć swoje spojrzenie na długość pobytu, niezależnie od tego czy wybierzecie wyspę prywatną czy publiczną to możecie być pewni, że spędzicie tutaj wyjątkowy czas. Dajcie znać w komentarzach, jak podobają się Wam kadry z wyspy Maalhos ;)























10:33 2 Comments

Witam kochani! Choć trochę mnie tutaj nie było, ale jak to bywa w dorosłym życiu nie wszystko da się zawsze przewidzieć. Pamiętajcie jednak, że co by się nie działo warto znaleźć chwilę na to co się po prostu lubi. Inaczej moim zdaniem życie nie miałoby sensu. W październiku udało mi się wybrać na jeden z najspokojniejszych wyjazdów w ostatnim czasie. Na greckiej wyspie Korfu miałam naprawdę dużo czasu, aby odpocząć. Po części ze względu na pogodę, a po części, że po prostu tego potrzebowałam. I naprawdę taki reset to było coś, a przepiękne okoliczności przyrody jakie do zaoferowania ma Grecja to zdecydowanie mój klimat, polecam!

Dzisiaj z kolei mam dla Was bardzo codzienną stylizację, bo przecież takie wybieramy najczęściej, prawda? Szara, wygodna bluza w postaci oversize, do tego mom jeans, sneakersy i kremowa torebka. Bardzo przystępny, komfortowy no i przede wszystkim ciepły look, co dla mnie jest ogromnie ważne szczególnie, gdy temperatura zaczyna spadać poniżej zera. Bluza i spodnie pochodzą ze sklepu NA-KD Lounge, czyli oficjalnego outletu sklepu NA-KD. Znajdziecie tam promocje sięgające -80%, szybką dostawę w 2-5 dni, a z kodem STYLIZACJE10 macie dodatkowe 10% zniżki na wszystkie produkty. Kto z Was już zaopatrzył szafę na zimę, a kto dopiero ma to przed sobą? Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o dzisiejszej stylizacji ;)

Bluza - NA-KD Lounge
Spodnie - NA-KD Lounge
Buty - CCC
Torebka - Fabiola










09:01 15 Comments

Witajcie kochani po raz pierwszy w 2021 roku! Mam nadzieję, że to będzie rok prawdziwych zmian w stosunku do poprzedniego, a także więcej radości oraz uśmiechu zagości w naszym codziennym życiu. Pamiętajmy o swoich najbliższych i dbajmy o nasze zdrowie oraz oby nikomu z nas nie zabrakło sił w realizowaniu swoich marzeń i planów. Ja zaczęłam ten rok z bardzo pozytywnym nastawieniem. Liczę, że uda mi się utrzymać je jak najdłużej, a ten rok będzie dla mnie przełomowy w kwestii stawianych sobie celów i wyzwań! Aby zacząć go jak najlepiej postanowiłam podsumować dla Was rok...poprzedni! I odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście było tak źle, a może wręcz przeciwnie? Zapraszam! :D


Początek roku to u mnie zawsze radość związana z urodzinami oraz natłok obowiązków związanych ze zbliżającą się sesją. Nie inaczej było tym razem, gdzie nawet w sam dzień urodzin wypadło mi bardzo ważne zaliczenie. Jednak koniec końców udało mi się pozytywnie zaliczyć wszystkie egzaminy, co kosztowało mnie sporo wysiłku, ale byłam z tego bardzo zadowolona. 

Na blogu królowały posty z grudniowego wyjazdu na Teneryfę, a także zimowe stylizacje. Zaczęłam również intensywniej pracować na siłowni i myślę, że było to bardzo pozytywne rozpoczęcie 2020 roku. 


Luty przyniósł ze sobą nagrodę za zwycięską sesję, jak się okazało potem była to ostatnia wyjazdowa nagroda zanim świat zatrzymał się w swoich granicach na parę miesięcy. Trzeba przyznać, że nasz wyjazd na Sycylię odbył się praktycznie chwilę przed tym zanim Włochy stały się największym ogniskiem koronawirusa w Europie. Oprócz wyjątkowych wrażeń, do których z pewnością należy zaliczyć wypady do Taorminy, czy Cefalu bardzo cieszyliśmy się, że udało się wrócić bezpiecznie do domu. Był to w naszym wykonaniu pierwszy kontakt z maseczkami, które nosiliśmy na lotnisku w Katanii. 

Jeśli chodzi o bloga to bardzo dobrze wspominam posty z zimowego wypadu do Warszawy, które miałam okazję publikować w lutym oraz oczywiście walentynkową stylizację z moim ulubionym, czerwonym beretem.  


No i stało się w marcu zostaliśmy zamknięci w domach, przeszliśmy na nauczanie "zdalne", a ja miałam więcej czasu, aby doszlifować moje umiejętności kulinarne. Niestety nie był to przyjemny miesiąc, nie wspominając o odwołanym wyjeździe do Izraela i Jordanii to przede wszystkim bardzo martwiłam się o zdrowie, szczególnie moich najbliższych. Codzienne spacery z psem były wręcz jak wybawienie, a mieszkanie na wsi w takiej sytuacji dawało chociaż chwilę oddechu od całej tej sytuacji. Cieszę się, że udało się przeżyć tamten okres w zdrowiu. ale mam nadzieję, że taki miesiąc już nigdy do nas nie powróci. 

Na szczęście byłam zaopatrzona w materiał z Sycylii dzięki temu na blogu nie brakowało świeżości. Dodaj do tego przepis na wyśmienite cinamon rolls i już wiesz, że było pysznie. 


W kwietniu sytuacja się za bardzo nie zmieniła, kolejny odwołany wyjazd tym razem na Maltę i poszukiwanie plenerów do zdjęć bogatych w kwitnące kwiaty i ich wyjątkowe kolory. Nauka ograniczała się do maili od prowadzących oraz samodzielnego wykonywania projektów, a święta Wielkanocy były jednymi z najbardziej specyficznych świąt jakie przyszło mi przeżyć w moim życiu. 

Blogowe posty obfitowały w cudowne kolory wiosny, która w kwietniu w pełni zaczęła budzić się do życia. Stylizacja przy jabłoniach, czy magnoliach to w tamtych czasach była norma. Testowałam też katering dietetyczny, który towarzyszył mi przez cały miesiąc i trzeba przyznać, że jest to mega wygodne rozwiązanie i co dla mnie ważne w ciągu tego okresu nie było kulinarnej nudy, a posiłki praktycznie w ogóle się nie powtarzały. Kto wie być może w przyszłości do tego wrócę. 


W maju sytuacja zaczęła powoli się rozluźniać i już nie tylko lasy ponownie stały się dla nas dostępne. Spragniona nowych podróżniczych wrażeń wystartowałam z serią przewodnika po Polsce, co moim zdaniem było mega trafionym pomysłem. Najbardziej brakowało tylko relacji międzyludzkich, które pandemia skutecznie zablokowała na długi czas. 

Przez cały maj na blogu królowała seria "Majowe sposoby na lepsze życie", w którym opisałam 5 kroków na przyjemniejszą codzienność, a w serii "Wybierz Polskę na wakacje!..." mieliście okazję zobaczyć dwa pierwsze miasta. czyli Gdańsk oraz Kazimierz Dolny. 


Czerwiec to miesiąc, który w tym ubiegłym roku dawał nadzieję, że chociaż lato będzie przypominało nam to co mieliśmy okazję przeżywać w 2019 roku. Kolejne wyjazdy po Polsce: Poznań, Kraków, a także Kołobrzeg pokazywały, że wiele ludzi cieszyło się na możliwość ponownego podróżowania. Ta sesja była zupełnie inna niż wszystkie, zdalne zaliczenia oraz egzaminy zdarzało mi się pisać nawet podczas wyjazdów, bo przecież wzięcie laptopa ze sobą nie stanowiło żadnego problemu. Było też na pewno łatwiej, jednak wykładowcy zadbali o to, żeby pomimo komputera z internetem przed sobą trzeba było się konkretnie wysilić, aby rozprawić się z zadaniami. 

Czerwiec na blogu to kolejne odsłony przewodnika, ale także duża ilość stylizacji oraz postów tematycznych, z których na pewno warto wyróżnić na temat odpowiedniego dobrania biustonoszu, który spotkał się z Waszym bardzo dobrym przyjęciem. W końcu udało się poczuć delikatny powiew normalności, której tak bardzo nam wszystkim wtedy brakowało. 


I w końcu nadszedł czas na lipiec, czyli początek najlepszego okresu jaki spotkał mnie w tym roku. A skoro było pięknie to znaczy, że były podróże. Choć trzeba przyznać, że ta do Porto do końca stała pod znakiem zapytania. Przez zamknięcie bezpośrednich połączeń pomiędzy Polską, a Portugalią musieliśmy przesunąć wszystko o tydzień licząc na otwarcie granic. Niestety dwa dni przed wylotem nadeszła decyzja podtrzymująca zakaz lotów...Mogliśmy zrezygnować, ale udało nam się znaleźć alternatywne rozwiązanie i przez Londyn udało nam się dostać na miejsce, a przez Budapeszt powrócić do Polski. Zdecydowanie była to jedyna słuszna decyzja! Ludzie, których poznaliśmy oraz miejsca, które widzieliśmy przez ten tydzień były zdecydowanie warte tych wszystkich zawirowań związanych z podróżą. 

Przewodnik po Kołobrzegu, pierwsze relacje z Portugalii oraz mnóstwo wakacyjnych stylizacji. To właśnie królowało w lipcu na blogu, a to co najlepsze miało dopiero nadejść.


Sierpień przyniósł spełnienie jednego z moich największych marzeń. Pierwsza podróż do Grecji, a oprócz Aten na celowniku miałam magiczne Santorini! Udało się, a wyspa jak i całe państwo dosłownie mnie oczarowało. Polecam każdemu, a relacje które się tutaj pojawiały z pewnością przekonają Was, że warto odwiedzić to wyjątkowe miejsce! Będąc tam czułam się jak w swojej bajce, a otaczające nas zewsząd problemy tak jakby odeszły na dalszy plan. Po powrocie spontanicznie wybraliśmy się do Energylandii, a także w Góry Sowie, gdzie byłam pierwszy raz w życiu, co idealnie dopełniło ten jakże wyjątkowy miesiąc.

Sierpniowe posty to kwintesencja tego co lubię najbardziej. Obszerne relacje zarówno z Grecji jak i Portugalii przeplatane modowymi inspiracjami w moim wykonaniu. Uwielbiam, gdy mam Wam do zaoferowania tak wiele ciekawego i różnorodnego materiału. To był zdecydowanie najlepszy miesiąc w 2020 roku.


Wrzesień to ostatni miesiąc moich wakacji, choć był to pracowity czas ze względu na praktyki zawodowe. Jednak zdecydowanie przyjemniejszym aspektem było świętowanie 6 rocznicy naszego związku w niepowtarzalnym Paryżu. Co było trzecią z kolei i jak się potem okazało ostatnią w tym roku podróżą zagraniczną w miejsce, które od dawna chciałam odwiedzić! To był piękny weekend, w którym oprócz zwiedzania samego miasta mieliśmy okazję zobaczyć Disneyland i spędzić jedną noc w hotelu Disneya. Wraz z końcem letniej przerwy nadeszła informacja, że 5 semestr będzie odbywał się w formie hybrydowej i właśnie w taki sposób miały wyglądać przyszłe miesiące moich zajęć na uczelni.

We wrześniu pokazywałam Wam ostatnie tchnienia lata, nie mogło zabraknąć zdjęć w słonecznikach oraz przewodnika po Sudetach! Z pewnością wisienką na torcie był post z Oii, czyli moim zdaniem jednego z najpiękniejszych miast w Europie!


Jak się miało okazać na uczelni nie pojawiłam się osobiście ani razu, a nauczanie hybrydowe szybko przemieniło się z powrotem w zdalne. Tym razem jednak dużo lepiej przygotowane, ponieważ wszystkie zajęcia odbywały się już za pomocą Teamsa o wyznaczonych w planie godzinach. Przez to dużo czasu spędziłam przed ekranem komputera, a także był to czas wytężonej pracy.

Jednak nie mogło zabraknąć przygotowanych specjalnie dla Was stylizacji, choć dużo obowiązków także zawodowych sprawiało, że niekiedy brakowało czasu na blogowanie bardzo się cieszę, że co jakiś czas mogłam się z Wami podzielić jakąś nowinką, a także zrelacjonować Wam nasz wyjazd do Paryża. 


Listopad minął pod znakiem projektów, pracy, a sytuacja zaczęła powoli wracać do tej która była z nami obecna podczas wiosny. Z pewnością słaba pogoda, a także brak możliwości spotkań i wyjść nie działa na nas mobilizująco, ale jednak mimo wszystko uważam, że wyciągnęłam z listopada, co tylko było możliwe. Jednak chciałabym, żeby takich miesięcy było jak najmniej w moim życiu.

Na blogu przygotowałam dla Was przegląd kalendarzy adwentowych, pochwaliłam się recenzją kosmetyków od Banana Beauty oraz nie zabrakło kilku modowych postów. Niestety warto zaznaczyć, że był to miesiąc bez żadnego posta o tematyce podróżniczej, co praktycznie nie zdarzało mi się w ostatnich latach.


Chciałoby się rzec, w końcu koniec. Jednak grudzień mimo całej otoczki był naprawdę bardzo przyjemnym i wartościowym miesiącem. Wraz z moim chłopakiem przygotowaliśmy dla siebie osobiste kalendarze adwentowe, więc otwieranie codziennie nowego upominku mało kogo nie wprawiłoby w zachwyt. Przed samymi świętami udało nam się wyskoczyć na dwudniowy wypad do Warszawy, który okazał się bardzo owocny ze względu na zdjęcia. Święta to był wspaniały czas, w którym można było naprawdę odpocząć od tego wszystkiego i zdecydowanie będę je wspominać bardzo pozytywnie. Natomiast sylwester udowodnił mi, że nawet w niewielkim gronie najbliższych można się znakomicie bawić!

Grudniowe posty to przede wszystkim dawka najnowszych stylizacji, a także pierwszy odcinek z serii postów na temat najpiękniejszych Instaplaces, których bardzo często poszukujemy podczas teraźniejszych podróży. Jest to bardzo konkretny materiał obfitujący w ciekawe i wartościowe wskazówki, a już niedługo pojawi się druga część z tej serii tym razem dotycząca Paryża.


Tak właśnie można podsumować mój rok, który z pewnością bardzo różnił się od tych wcześniejszych. Życie, które dotychczas znaliśmy w bardzo krótkim czasie zostało zastąpione przez różnego rodzaju ograniczenia. Na pewno był to ciężki czas, z którego mam nadzieję wyciągnęliście jak najwięcej pozytywów dla siebie. Ja z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że pomimo wielu problemów nie był to zły czas w moim życiu. Udało mi się rozwinąć, zrealizować swoje cele, odwiedzić wyjątkowe miejsca i poznać wspaniałych ludzi i za to właśnie dziękuję. Jednak teraz mam nadzieję na lepsze jutro i tego Wam wszystkim życzę! Dajcie znać jak to u Was wyglądało i jakie przemyślenia macie o tym co miało miejsce w 2020 roku, do usłyszenia! ;)

ROK 2020 W LICZBACH:

LICZBA ODWIEDZONYCH MIAST: 14
LICZBA WSPÓŁPRAC HOTELOWYCH: 13
LOTY: 10
LICZBA OBSERWATORÓW NA INTAGRAMIE: 26520
LICZBA POSTÓW NA BLOGU: 86


DZIĘKUJĘ ZA KOLEJNY WSPÓLNY ROK BLOGOWY I INSTAGRAMOWY! 


21:15 17 Comments


Dzień dobry moi Drodzy, dawno nie było tutaj nowinek kosmetycznych, dlatego cieszę się, że dziś do nich wracam i od razu z przytupem! Miałam okazję przetestować prawdziwe hity Instagrama czyli markę Banana Beauty! Czy ich produkty naprawdę są tak dobre, jak o nich się mówi? Jak długo pomadki utrzymują się na ustach oraz czy warte są swojej ceny? A także, co można powiedzieć o innych produktach z ich asortymentu! To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w dzisiejszym poście, który został poprzedzony testowaniem produktów na własnej skórze przez ostatnie dni i tygodnie. W sytuacjach totalnie zróżnicowanych, mniej lub bardziej codziennych, które niewątpliwe będą częścią życia każdej z Was, tak więc zapraszam!

Na początku należałoby napisać, co dokładnie udało mi się przetestować. Zdecydowałam się na pomadki matowe oraz tusze do rzęs, o których słyszałam mnóstwo świetnych opinii. Postanowiłam od razu rzucić te produkty na głęboką wodę, bo stworzyłam nimi makijaż do stylizacji – czyli mocny i trwały make up, który musi być dobrze widoczny na zdjęciach, które nie zawsze przedstawiają w pełni obraz faktyczny, dlatego pamiętajcie o tym, że jeśli chcecie, aby makijaż w takich sesjach był bardziej widoczny musicie go zdecydowanie wzmocnić. Użyłam odcienia Nananaked oraz tuszu No Limitsss. Jak Wam się podoba efekt?


To był bardzo intensywny dzień, bo prosto ze zdjęć wybrałam się w odwiedziny do mojej rodziny i efekt oceniłam późnym popołudniem. Trzeba przyznać, że trwałość zarówno tuszu i pomadki była imponująca. Zdziwiłam się nawet, że pomadka nadal jest na ustach, a tusz nawet w małej kropce się nie osypał, co bardzo często mi się wcześniej zdarzało.




Zdecydowałam się na drugą próbę dla odcienia Nananaked tym razem w warunkach domowych, w których przychodzi nam spędzać teraz większość codziennego czasu. U mnie zajęcia online czasami trwają prawie caaały dzień, a że kamerki często muszą być włączone to delikatny, subtelny makijaż jest jak najbardziej wskazany. W tych warunkach pomadka również była niezniszczalna! Pomimo hektolitrów wypitej herbaty, a także trzymania rąk na brodzie, gdzie mimowolnie dotykam nimi ust. Dużo też mówiłam i to pokazało mi, że pomadki naprawdę dobrze sprawują się w różnych temperaturach, zarówno w pomieszczeniach jak i na zewnątrz.



Czym by były próby pomadki bez prób jedzeniowych? No właśnie! Niestety już nie udało mi się załapać do kawiarni, ale nie przeszkodziło to w zrobieniu sobie pysznej kawki w zaciszu domowym. Kawa u mnie jest wręcz jak rytuał, a ja uwielbiam celebrować ten moment, który zazwyczaj jest chwilą wytchnienia w przepełnionym obowiązkami dniu. Dodatkowo jest to rozkosz z dużą ilością mleka i pianki, do których mam ogromną słabość ;) Co na to moja pomadka? Również tę próbę przeszła pomyślnie! Myślałam już, że przy wilgotnych ustach kolor nie będzie taki sam, ale po wyschnięciu odcień był wciąż identyczny, co jak na pomadkę jest ważnym aspektem.




Na dokładniejsze sprawdzenie wybrałam kolejny kolor do stylizacji – Oh-la-licious oraz tusz Volume Up!. Tym razem był to bardziej wyrazisty różowy kolor w porównaniu z bardzo neutralnym Nananaked, a dla idealnego podkreślenia skorzystałam jeszcze z konturówki o tej samej nazwie. Ten kolor na zdjęciach jest jeszcze bardziej efektowny, a co do trwałości nie ma do czego się przyczepić, a co więcej jest za co chwalić. Podoba mi się również szeroka gama barw, która była w moim zestawie Półmatowej kolekcji. Od ciemnych brązowo-różowych barw, po te bardzo intensywne różowe. Jeśli chodzi o tusz to warto zwrócić uwagę innowacyjną szczoteczkę w kształcie klepsydry, która jeszcze bardziej ułatwia nakładanie i świetnie dodaje objętości. Jeśli chodzi o tusze to zdecydowałam się na Zestaw Work it, w którym znajdziecie 3 maskary, dające efekty pełnych i wydłużonych rzęs. 



Podsumowując moje przygody z firmą Banana Beauty, to jeśli szukacie czegoś o naprawdę wysokiej jakości, co będzie towarzyszyło Wam na twarzy przez cały dzień to są to produkty zdecydowanie dla Was. Ceny są bardzo proporcjonalne do jakości. A propos ceny – choć nie należy do najniższych to mam dla Was świetną wiadomość. Z kodem KASIA30 macie 30% zniżki na wszystkie produkty! Dajcie znać, czy macie jakieś swoje doświadczenia z tą firmą oraz co Wy cenicie sobie najbardziej jeśli chodzi o pomadki i tusze? Do usłyszenia już niedługo ;)



14:25 21 Comments
Older Posts

About me

About Me


Cześć, jestem Kasia i zapraszam Cię do mojego świata pełnego barwnych podróży, modowych stylizacji i całego życia! Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej

Follow Us

Labels

Barwne Stylizacje Barwne poarady barwne gotowanie barwne jedzenie barwne kosmetyki barwne podóże

recent posts

Blog Archive

  • ▼  2026 (10)
    • ▼  paź 2026 (1)
      • San Francisco - miasto, które najbardziej nas zask...
    • ►  wrz 2026 (3)
    • ►  lip 2026 (2)
    • ►  cze 2026 (1)
    • ►  mar 2026 (2)
    • ►  lut 2026 (1)
  • ►  2025 (14)
    • ►  paź 2025 (1)
    • ►  wrz 2025 (1)
    • ►  sie 2025 (4)
    • ►  lip 2025 (2)
    • ►  cze 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (2)
    • ►  lut 2025 (1)
    • ►  sty 2025 (2)
  • ►  2024 (8)
    • ►  gru 2024 (1)
    • ►  wrz 2024 (1)
    • ►  lip 2024 (2)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  kwi 2024 (1)
    • ►  mar 2024 (2)
  • ►  2023 (11)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  wrz 2023 (1)
    • ►  lip 2023 (1)
    • ►  mar 2023 (1)
    • ►  lut 2023 (1)
    • ►  sty 2023 (5)
  • ►  2022 (30)
    • ►  gru 2022 (1)
    • ►  lis 2022 (1)
    • ►  paź 2022 (1)
    • ►  wrz 2022 (2)
    • ►  sie 2022 (3)
    • ►  lip 2022 (2)
    • ►  cze 2022 (1)
    • ►  maj 2022 (4)
    • ►  kwi 2022 (3)
    • ►  mar 2022 (5)
    • ►  lut 2022 (3)
    • ►  sty 2022 (4)
  • ►  2021 (54)
    • ►  gru 2021 (2)
    • ►  lis 2021 (1)
    • ►  paź 2021 (2)
    • ►  wrz 2021 (3)
    • ►  sie 2021 (6)
    • ►  lip 2021 (5)
    • ►  cze 2021 (4)
    • ►  maj 2021 (8)
    • ►  kwi 2021 (7)
    • ►  mar 2021 (5)
    • ►  lut 2021 (4)
    • ►  sty 2021 (7)
  • ►  2020 (86)
    • ►  gru 2020 (6)
    • ►  lis 2020 (5)
    • ►  paź 2020 (5)
    • ►  wrz 2020 (5)
    • ►  sie 2020 (8)
    • ►  lip 2020 (8)
    • ►  cze 2020 (8)
    • ►  maj 2020 (9)
    • ►  kwi 2020 (9)
    • ►  mar 2020 (8)
    • ►  lut 2020 (8)
    • ►  sty 2020 (7)
  • ►  2019 (92)
    • ►  gru 2019 (10)
    • ►  lis 2019 (6)
    • ►  paź 2019 (9)
    • ►  wrz 2019 (8)
    • ►  sie 2019 (9)
    • ►  lip 2019 (6)
    • ►  cze 2019 (6)
    • ►  maj 2019 (8)
    • ►  kwi 2019 (9)
    • ►  mar 2019 (9)
    • ►  lut 2019 (7)
    • ►  sty 2019 (5)
  • ►  2018 (76)
    • ►  gru 2018 (7)
    • ►  lis 2018 (7)
    • ►  paź 2018 (6)
    • ►  wrz 2018 (6)
    • ►  sie 2018 (5)
    • ►  lip 2018 (5)
    • ►  cze 2018 (6)
    • ►  maj 2018 (6)
    • ►  kwi 2018 (5)
    • ►  mar 2018 (8)
    • ►  lut 2018 (7)
    • ►  sty 2018 (8)
  • ►  2017 (105)
    • ►  gru 2017 (7)
    • ►  lis 2017 (7)
    • ►  paź 2017 (12)
    • ►  wrz 2017 (12)
    • ►  sie 2017 (13)
    • ►  lip 2017 (10)
    • ►  cze 2017 (9)
    • ►  maj 2017 (6)
    • ►  kwi 2017 (8)
    • ►  mar 2017 (8)
    • ►  lut 2017 (7)
    • ►  sty 2017 (6)
  • ►  2016 (90)
    • ►  gru 2016 (6)
    • ►  lis 2016 (9)
    • ►  paź 2016 (9)
    • ►  wrz 2016 (8)
    • ►  sie 2016 (9)
    • ►  lip 2016 (9)
    • ►  cze 2016 (6)
    • ►  maj 2016 (8)
    • ►  kwi 2016 (6)
    • ►  mar 2016 (8)
    • ►  lut 2016 (8)
    • ►  sty 2016 (4)
  • ►  2015 (69)
    • ►  gru 2015 (4)
    • ►  lis 2015 (4)
    • ►  paź 2015 (6)
    • ►  wrz 2015 (4)
    • ►  sie 2015 (9)
    • ►  lip 2015 (7)
    • ►  cze 2015 (4)
    • ►  maj 2015 (6)
    • ►  kwi 2015 (7)
    • ►  mar 2015 (7)
    • ►  lut 2015 (5)
    • ►  sty 2015 (6)
  • ►  2014 (30)
    • ►  gru 2014 (2)
    • ►  lis 2014 (4)
    • ►  paź 2014 (6)
    • ►  wrz 2014 (1)
    • ►  sie 2014 (3)
    • ►  lip 2014 (3)
    • ►  cze 2014 (6)
    • ►  maj 2014 (2)
    • ►  mar 2014 (1)
    • ►  lut 2014 (1)
    • ►  sty 2014 (1)
  • ►  2013 (6)
    • ►  gru 2013 (2)
    • ►  sie 2013 (1)
    • ►  lip 2013 (1)
    • ►  kwi 2013 (1)
    • ►  mar 2013 (1)
  • ►  2012 (4)
    • ►  sie 2012 (2)
    • ►  lip 2012 (1)
    • ►  kwi 2012 (1)

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obserwatorzy

Created with by ThemeXpose